Alla zawahała się chwilę, ale i tak uścisnęła dłoń.
— Alla. Pewnie słyszałaś, że mój mąż jest dyrektorem oddziału regionalnego.
„Nie, nie słyszałem” – powiedział szczerze Kostia. „Co mu się stało?”
Alla mrugnęła.
– Pod względem?
– Tak dużo o nim mówiłeś, że zacząłem myśleć, że ma jakieś problemy.
Ktoś przy stole zachichotał.
– Nie, wszystko z nim w porządku.
„W takim razie dobrze” – powiedział Kostia. „Właśnie miałem zaoferować swoje usługi”.
Nina zasłoniła usta dłonią, żeby powstrzymać się od śmiechu.
Alla zacisnęła usta.
– Prawdopodobnie masz dość prostą pracę.
Kostia spojrzał na nią bez urazy.
— Nie jest najłatwiejszy. Ale mi się podoba.
– I to tyle?
— Nie. Podoba mi się też to, że po pracy ludzie mogą otworzyć sklep, zaoszczędzić na produktach i nie stracić pieniędzy. Czasami dzwonią do mnie w nocy, jeśli sprzęt się zepsuje. Wtedy odchodzę.
„Więc ciągle coś załatwiasz?” zapytała Alla.
Spojrzałem gwałtownie w górę, ale Kostia powstrzymał mnie lekkim ruchem ręki.
„Można tak powiedzieć” – odpowiedział. „Ale ja nazywam to odpowiedzialnością wobec ludzi, którzy mi ufają”.
Alla nic nie powiedziała.
Kostia zwrócił się do mnie.
— Jesteś zamarznięty?
– Trochę.
Zdjął kurtkę i zarzucił mi ją na ramiona.
– No to chodźmy.
Pożegnaliśmy się. Nina mocno mnie przytuliła przy wyjściu.
– Przepraszam za milczenie.
– Nic.
– Nie, nic. Wszyscy milczeliśmy.
Spojrzałem na hol. Alla znów mówiła, ale teraz wszyscy słuchali jej bez takiego samego zainteresowania.
Kostia otworzył mi drzwi.
– Czemu jesteś taki cichy?
– Myśleć.
– O czym?
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






