REKLAMA

25 lat później koleżanka z klasy chwaliła się swoim mężem, dyrektorem szkoły

REKLAMA
25 lat później koleżanka z klasy chwaliła się swoim mężem, dyrektorem szkoły
REKLAMA

Alla zawahała się chwilę, ale i tak uścisnęła dłoń.

— Alla. Pewnie słyszałaś, że mój mąż jest dyrektorem oddziału regionalnego.

„Nie, nie słyszałem” – powiedział szczerze Kostia. „Co mu się stało?”

Alla mrugnęła.

– Pod względem?

– Tak dużo o nim mówiłeś, że zacząłem myśleć, że ma jakieś problemy.

Ktoś przy stole zachichotał.

– Nie, wszystko z nim w porządku.

„W takim razie dobrze” – powiedział Kostia. „Właśnie miałem zaoferować swoje usługi”.

Nina zasłoniła usta dłonią, żeby powstrzymać się od śmiechu.

Alla zacisnęła usta.

– Prawdopodobnie masz dość prostą pracę.

Kostia spojrzał na nią bez urazy.

— Nie jest najłatwiejszy. Ale mi się podoba.

– I to tyle?

— Nie. Podoba mi się też to, że po pracy ludzie mogą otworzyć sklep, zaoszczędzić na produktach i nie stracić pieniędzy. Czasami dzwonią do mnie w nocy, jeśli sprzęt się zepsuje. Wtedy odchodzę.

„Więc ciągle coś załatwiasz?” zapytała Alla.

Spojrzałem gwałtownie w górę, ale Kostia powstrzymał mnie lekkim ruchem ręki.

„Można tak powiedzieć” – odpowiedział. „Ale ja nazywam to odpowiedzialnością wobec ludzi, którzy mi ufają”.

Alla nic nie powiedziała.

Kostia zwrócił się do mnie.

— Jesteś zamarznięty?

– Trochę.

Zdjął kurtkę i zarzucił mi ją na ramiona.

– No to chodźmy.

Pożegnaliśmy się. Nina mocno mnie przytuliła przy wyjściu.

– Przepraszam za milczenie.

– Nic.

– Nie, nic. Wszyscy milczeliśmy.

Spojrzałem na hol. Alla znów mówiła, ale teraz wszyscy słuchali jej bez takiego samego zainteresowania.

Kostia otworzył mi drzwi.

– Czemu jesteś taki cichy?

– Myśleć.

– O czym?

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA