Zaproszenie ślubne ze złotą folią leżało na granitowym blacie obok ekspresu do kawy. Tusz całkowicie wysechł, ale data wydawała się pomyłką. Do ceremonii pozostało siedem dni, a Jared pakował torbę podróżną.
Nalałem dwa kubki czarnej kawy, patrząc, jak dwa razy dotknął kciukiem ekranu telefonu. Nie podniósł wzroku, kiedy odstawiłem mu kubek.
„Musimy ustalić harmonogram na ten weekend” – powiedział Jared, wciąż wpatrując się w ekran. „Dylan i chłopaki zabierają mnie na kilka dni na północ”.
Odchrząknęłam, skóra pod pierścionkiem zaręczynowym nagle zaczęła mnie swędzieć. Owinęłam obrączkę dwa razy wokół palca.
„Na północy?” – zapytałem. „Za sześć dni mamy próbę, Jared. W czwartek przyjeżdża trzydziestu gości spoza miasta”.
„To po prostu standardowy weekend z chłopakami, żeby przewietrzyć głowę przed wielkim dniem” – powiedział, w końcu wsuwając telefon do kieszeni. „Dzięki temu nasza przedślubna synergia pozostaje na właściwym torze”.
Pocałował mnie w policzek, jego oddech pachniał miętą, i wyszedł z pokoju, zanim zdążyłam zapytać, nad które jezioro jadą. Stałam sama w naszej kuchni w Oak Creek, wpatrując się w zaproszenie, które obiecywało całe życie wspólnych kalendarzy.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






