Hang miała na jedwabnym kołnierzyku małą szarą smugę pyłu betonowego, ale wciąż pachniała drogim dymem drzewnym. Nożyce były zimne w mojej dłoni, gdy przycinałem jej schludne, ciemne włosy na umówionej wizycie.
W salonie Golden Scissors panowała cisza, wypełniał ją jedynie ostry zapach płynu do trwałej ondulacji i szum starego grzejnika w kuchni. Moja letnia, czarna kawa stała nietknięta na blacie roboczym.
„Jak się miewa sklep twojej matki, Luke?” zapytał Hang.
Robiła celowo pauzy między zdaniami, jej głos był niski i spokojny.
„Zalegamy z rachunkiem za media” – powiedziałem, najpierw odchrząkując. Potarłem kciukiem prawej ręki o palec wskazujący – nawyk, który zawsze zdradzał moje zdenerwowanie. „Właściciel mówi, że czynsz znowu pójdzie w górę w listopadzie”.
Hang poprawiła srebrny zegarek na nadgarstku, a metalowe ogniwa stukały o jej skórę.
„W małym miasteczku Oak Creek nie nagradza się już ciężkiej pracy” – powiedziała.
„Staram się, żeby książki były w porządku” – powiedziałam, odgarniając niesforny kosmyk włosów z jej ramienia. „Moja matka nie znosi matematyki, więc ja zajmuję się księgami rachunkowymi, ale z czerwonym atramentem niewiele mogę zrobić”.
Przyglądała się mojemu odbiciu w lustrze, jej oczy były ciemne i nieruchome.
„Jesteś ostrożnym chłopcem” – powiedziała.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






