Arkusz kalkulacyjny na biurku pokazywał spadek przychodu brutto o cztery procent trzeci miesiąc z rzędu.
Donald, księgowy, stukał plastikowym długopisem o laminowane drewno biurka w biurze w Decatur. Dźwięk był ostry i rytmiczny.
„To tylko lokal w Springfield” – powiedział Donald, przesuwając okulary na nos, żeby spojrzeć na dolną linię. „Wszystkie inne knajpy w okolicy są albo otwarte, albo się nie zmieniają”.
Carter poprawił złotą obrączkę ślubną na lewym palcu serdecznym, obracając ją dwa razy wokół kostki.
„To kwestia szkolenia” – powiedział Carter chropawym, niskim i powolnym głosem. „Nowi pracownicy nie zawsze rozumieją, jak kontrolować wielkość porcji i minimalizować marnowanie żywności”.
Donald pokręcił głową i z trzaskiem zamknął tekturową teczkę. „Koszty jedzenia są całkowicie na tym samym poziomie, Carter. Klienci kupują jedzenie, ale gotówka nie dociera do banku. Wtorkowe raporty z lunchu pokazują dokładnie taką samą liczbę klientów jak w zeszłym roku, ale taśma z kasy nie pasuje do kopert depozytowych”.
Donald mruknął, zaznaczając czerwoną obwódką ostatnią liczbę w swoim notatniku. „Brakuje nam czterech procent. W weekend to różnica między wypłatą pensji a sięgnięciem do rezerw”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






