Zanim zdałem sobie sprawę, że upadłem, usta wypełniły mi się krwią.
W jednej chwili stałam w naszej marmurowej kuchni, jedną ręką na moim siedmiomiesięcznym brzuchu, a drugą trzymając szklankę wody. W następnej policzek miałam oparty o zimną podłogę, w uszach dzwoniło mi, a moje dziecko milczało we mnie.
Ethan stał nade mną i ciężko oddychał.
Obok niego Vanessa ściskała jego ramię, jakby była jego właścicielką. Jej diamentowa bransoletka błysnęła w świetle – tej, którą sama kupiłam i „zgubiłam” trzy tygodnie temu.
„Ethan…” wyszeptałam.
Przykucnął, jego przystojna twarz wykrzywiła się w coś, co ledwo rozpoznałem. „Spuść się” – syknął. „Wtedy się z nią ożenię”.
Vanessa się uśmiechnęła.
Nie jestem zszokowany. Nie boję się.
Zadowolony.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






