Ogromny orzeł nagle zaatakował pociąg wysoko w górach, wylądował na przedniej szybie i próbował rozbić ją dziobem. Maszynista próbował przegonić ptaka, ale ostatecznie musiał gwałtownie zahamować. To, co wydarzyło się później, było naprawdę przerażające…
Pociąg dużych prędkości przejeżdżał przez przełęcz górską z prędkością prawie dwustu kilometrów na godzinę.
Łączyła Denver z Silverton jedną z najbardziej malowniczych tras w kraju. Po obu stronach linii kolejowej wznosiły się ogromne, ośnieżone góry, a w dole rozciągały się gęste lasy iglaste. Codziennie setki podróżnych kupowało bilety na tę linię, aby podziwiać spektakularne krajobrazy z okien pociągu.
Za sterami siedział dwudziestosiedmioletni kierowca o imieniu Mark.

Pracował na tej linii od kilku lat i znał ją praktycznie na pamięć. Pięć dni w tygodniu pokonywał tę samą trasę. Każda góra, każdy zakręt i każdy tunel były mu znane. Przez cały ten czas nie wydarzył się żaden poważny incydent.
Dlatego dzień zaczął się zupełnie zwyczajnie.
Mark spokojnie obserwował instrumenty i od czasu do czasu zerkał w stronę torów znikających za horyzontem.
Nagle na niebie pojawił się wielki cień.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






