„Ponieważ zachowałem kopie po tym, jak zarząd kliniki nakazał ich zniszczenie”.
Otworzyłem pierwszy folder.
Każda strona zdawała się potwierdzać część niemożliwej prawdy.
Podpis Claire widniał na formularzach zgody. Daty pokrywały się z jej leczeniem w Bellwether. Transfer nastąpił jedenaście dni po zakończeniu ciąży.
Kod zarodka pasował do znacznika, który miała na szyi Sophii.
Przewracałam stronę za stroną, aż dotarłam do profilu zastępczego.
Dane identyfikacyjne zostały zaciemnione.
„Zdejmij to.”
„Nie mogę.”
„Oczekujesz, że uwierzę, że przyjechałeś tu, żeby pomóc, jednocześnie ukrywając tożsamość kobiety, która urodziła moją córkę?”
Wyraz twarzy Kellera stał się napięty.
„Matka zastępcza nie tylko ją urodziła”.
„Co to znaczy?”
Spojrzał w stronę zamkniętych drzwi biblioteki.
„To oznacza, że zapisy transferowe nie są ostatnią tajemnicą, jaką Claire przed tobą ukrywała”.
Mój puls znów zaczął rosnąć.
Keller otworzył kolejny folder i wyjął raport DNA.
„Zleciłam wykonanie tego testu po urodzeniu dziecka. Claire poleciła mi potwierdzić ojcostwo przed przygotowaniem jakichkolwiek dokumentów prawnych”.
Sięgnąłem po raport.
Wynik ojca był jednoznaczny.
Prawdopodobieństwo ojcostwa: 99,99 procent.
Zatrzymałem się na stronie.
Sophia była moja.
Nie symbolicznie. Nie dlatego, że wybrała słowo „Tata”.
Kopalnia.
Zmusiłem się do dalszego czytania.
Poniżej znajdowało się porównanie do matki.
Zatrzymałem się.
„To oznacza, że Claire została wykluczona”.
Keller skinął głową.
„Zarodek przeniesiony do matki zastępczej nie był zarodkiem stworzonym z komórki jajowej Claire”.
W pokoju zapadła cisza.
„To jest niemożliwe.”
„Etykieta magazynowa należała do twojego zarodka. Na karcie transferowej widniał twój zarodek. Ale próbka genetyczna nie pasowała do Claire”.
„Mówiłeś mi, że zapisy zostały zduplikowane.”
“Tak.”
„Co więc zostało przeniesione?”
“Nie wiem.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






