„Twoja mama przyjeżdża jutro, więc zostanę na tydzień u przyjaciółki!” wykrzyknęła synowa, wrzucając ubrania do torby.
„Twoja mama przyjeżdża jutro, więc zostanę na tydzień u przyjaciółki!” zawołała Marina, wrzucając swetry i dżinsy do torby podróżnej. Jej ręce drżały z ledwo powstrzymywanej furii.
Anton stał jak sparaliżowany w drzwiach sypialni, obserwując, jak żona gorączkowo się pakuje. W jego oczach konsternacja szybko przerodziła się w irytację.
„Marino, oszalałaś? Mama wzięła urlop specjalnie, żeby pomóc nam w remoncie pokoju dziecięcego. Zgodziłyśmy się!”
Marina odwróciła się gwałtownie. Mięśnie jej zazwyczaj spokojnej twarzy napięły się, a brązowe oczy płonęły gniewem, który tłumiłaś od zbyt dawna.
„Dobrze? Zgodziłaś się ze swoją kochaną mamą! Jak zwykle, nikt nawet nie raczył mnie zapytać”. Po prostu przedstawili mi to jako decyzję, która już została podjęta. Wiecie co? Mam dość! Przez trzy lata znosiłam jego krytykę, obelgi i próby kontrolowania każdego mojego ruchu!
Rzuciła kosmetyczkę do walizki z takim impetem, że ta odbiła się od dna. Anton wszedł głębiej do pokoju, a jego twarz pociemniała.
„Nie mów tak o mojej matce! Ona chce tylko pomagać. Zawsze odbierasz wszystko, co robi, jako atak na siebie!”
„Pomóc?” Marina wybuchnęła śmiechem, ale nie było w tym radości. „Twoja matka nie przychodzi tu pomagać. Przychodzi, żeby wydawać rozkazy! Pamiętasz ostatni raz? Zmieniła tapetę w naszym pokoju, kiedy byłyśmy w pracy, bo uważała, że ten kolor mnie wybiela! Potem zrobiła awanturę, bo nie podziękowałam jej wystarczająco!”
Wspomnienia powróciły.
Tego dnia wróciła do domu i zastała sypialnię pokrytą różową tapetą ze złotymi wzorami. Jej teściowa, Galina Pietrowna, siedziała dumnie na sofie, popijając herbatę z ulubionego kubka Mariny i czekając na podziękowania.
Zamiast podziękowań, spotkała się ze szokiem i oburzeniem Mariny.
„Próbowała nas zadowolić!” „Mama wydawała pieniądze i czas!” Anton podniósł głos.
„Dla nas? Czy dla siebie?” Marina trzasnęła walizką. „Czy ona nas zapytała, czy podoba nam się tapeta? Nie! Po prostu uznała, że wie lepiej niż my, czego potrzebujemy. A ty jak zwykle jej broniłeś!”.
Marinie przemknęły przez myśl inne wydarzenia.
Pamiętam, jak macocha wyrzuciła wszystkie przyprawy z szafki, twierdząc, że „szkodzą żołądkowi”.
Potem przestawiła wszystkie meble w salonie, bo według niej „lepiej wpływało to na przepływ energii”.
Oddała nawet sąsiadom rośliny balkonowe Mariny. Marina uprawiała je od trzech lat, ale Galina Pietrowna upierała się, że ziemia w mieszkaniu przynosi tylko brud i owady.
„Przesadzasz! Mama martwi się tylko o nas!”.
„Martwi się?”. Marina podniosła torbę. „Pamiętasz, jak powiedziała twoim koleżankom, że nie umiem gotować i dlatego jesteś taka chuda? Albo jak powiedziała twojej siostrze, że pewnie jestem bezpłodna, bo po trzech latach małżeństwa wciąż nie mam dziecka?”.
Anton skrzywił się.
Nawet on uważał te wspomnienia za nieprzyjemne, ale przyznanie żonie racji byłoby dla niego zdradą matki.
„Nie miała tego na myśli. Po prostu się przejęzyczyła”.
„Przejęzyczyła się?” – głos Mariny uniósł się do krzyku. „Poniża mnie za każdym razem, gdy mnie widzi, a ty zachowujesz się, jakby nic się nie stało! Mam dość ciągłego obwiniania mnie za wszystko. Mam dość słuchania, że jestem złą gospodynią domową, złą żoną i złą synową!”
Ruszyła do drzwi, ale Anton zablokował jej drogę.
„Nigdzie nie pójdziesz! To nasz dom i nie masz prawa uciekać za każdym razem, gdy mama przyjeżdża z wizytą!”.
„Nie mam prawa?” Marina zatrzymała się i spojrzała mu prosto w oczy. „Ale czy twoja mama ma prawo grzebać w moich rzeczach? Czytać moje prywatne notatki? Komentować moją wagę za każdym razem, gdy mnie widzi?”.
Pamiętała, jak zastała Galinę Pietrownę w ich sypialni, grzebiącą w szufladzie, w której Marina trzymała bieliznę.
Macocha spokojnie wyjaśniła, że po prostu chce pomóc w domu. Wyrzuciła też całą koronkową bieliznę Mariny, bo według niej „porządna kobieta nie nosi takich rzeczy”.
„Mama jest po prostu… z innego pokolenia” – powiedział Anton, wyraźnie mniej pewny siebie, ale wciąż zdecydowany, by jej bronić.
„Z innego pokolenia? Czy to powód, żeby być niegrzeczną?”. Czy dlatego nazywa mnie „tą kobietą” przy sąsiadach? „Anton, powiedz tej kobiecie, żeby nie farbowała włosów. Wygląda jak prostytutka”. Pamiętasz? Powiedziała to przed całym budynkiem!
Marina poczuła ucisk w gardle, łzy napływały jej do oczu, ale powstrzymała się od płaczu.
To było za wiele.
Przez trzy lata znosiła każdą zniewagę, mając nadzieję, że z czasem będzie lepiej. Miała nadzieję, że Anton w końcu się za nią wstawi. Miała nadzieję, że matka w końcu ją zaakceptuje.
„Przekręcasz wszystko! Mama jest po prostu szczera!”
„Szczera?” Marina odepchnęła go i wyszła na korytarz. „Czy była szczera, kiedy powiedziała twojemu szefowi na firmowej imprezie, że zasłużyłeś na awans, bo musiałeś utrzymywać „pasożytniczą kobietę”?” Albo kiedy powiedziała lekarzowi w klinice, że prawdopodobnie mam problemy psychiczne, bo nie chcę mieć dzieci?”
Anton zbladł.
Włożył wielki wysiłek, żeby wymazać te incydenty z pamięci.
„Martwi się, bo chce wnuków”.
„Jest zajęta kontrolą!” Marina włożyła kurtkę. „A wiesz, co jest gorsze? Zawsze stajesz po jej stronie. Zawsze! »Mama nie miała tego na myśli«. »Mama się po prostu martwi«. »Mama chce dla nas jak najlepiej«. Czy kiedykolwiek pomyślałaś o mnie?”
„Myślę o naszej rodzinie!”
„Jakiej rodzinie, Anton?” Marina zatrzymała się przy drzwiach wejściowych. „Rodzina, w której nie mam nic do powiedzenia? Gdzie twoja matka decyduje o kolorze naszych ścian, o tym, co jemy, jak się ubieramy i kiedy będziemy mieć dzieci? To nie jest rodzina. To przedłużenie jej mieszkania!”
„Nie waż się tak mówić! Moja matka jest święta! Poświęciła mi całe życie!”
„Dokładnie! A teraz zachowuje się, jakby cię kupiła i była właścicielką każdej twojej cząstki. Po prostu zostałem włączony do tego zakupu, jak wadliwy dodatek!”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






