„Twoja matka przyjeżdża jutro, a ja zamierzam spędzić tydzień u koleżanki!” – wykrzyknęła synowa, wrzucając swoje rzeczy do torby.

Marina przypomniała sobie rozmowę, którą podsłuchała pół roku wcześniej.
Jej teściowa rozmawiała przez telefon z przyjaciółką.
„Mój Anton jest cudowny, ale ma pecha z żoną. Nie jest szczególnie atrakcyjna i jest fatalną gospodynią. Mogłabym znaleźć dla niego kogoś lepszego, ale on jest uparty. Mówi, że ją kocha. Nie martw się. Szybko go nauczę”. „
Wiesz, co twoja „święta” matka mówi o mnie za moimi plecami?” Marina zwróciła się do męża. „Mówi, że cię odurzyłam, że wyszłaś za mnie z litości i że celowo odmawiam posiadania dzieci, żebym nie musiała płacić alimentów po rozwodzie!”
„Kłamstwo! Skąd to słyszałaś?”
„Od twojej cioci Nadii! Upiła się na twoich urodzinach i opowiedziała mi o wszystkim”. Powiedziała mi, że twoja matka odwiedza każdego krewnego i opowiada wszystkim, jaka jestem okropna. Ona nawet próbuje znaleźć ci nową żonę wśród córek swoich koleżanek!
Anton otworzył usta, żeby zaprotestować, ale słowa uwięzły mu w gardle.
Przypomniały mu się dziwne uwagi matki o „miłej Lenie z sąsiedniego domu” i „sprytnej Tani, córce cioci Walii”.
„Nawet jeśli to prawda, mamie zależy tylko na moim szczęściu”.
„Twoim szczęściu?” Marina gwałtownie otworzyła drzwi. „Zastanawiałaś się kiedyś, czy jestem szczęśliwa? Zastanawiałaś się kiedyś, jak to jest żyć pod ciągłą presją? Jak to jest wrócić do domu i zastanawiać się, co tym razem zmieniła twoja matka? Albo jakie okropne rzeczy naopowiadała sąsiadom o mnie?”
„Marina, zaczekaj”. Anton ruszył w jej stronę, ale uniosła rękę.
„Nie. Wystarczy. Idę do Swietłany”. „Ciesz się z mamą. Niech ci gotuje, sprząta i śpi obok ciebie, bo najwyraźniej wie lepiej ode mnie, czego ci potrzeba!”
„To obrzydliwe! Jak mogłeś powiedzieć coś takiego?
„Jak mogłeś pozwolić jej po mnie chodzić?” Marina była już na klatce schodowej. „Wiesz, co mi powiedziała ostatnim razem? Powiedziała, że zasługujesz na lepszą żonę i że powinnam być wdzięczna takiemu mężczyźnie jak ty, że zgodził się mnie poślubić!”
„Nie mogła tego powiedzieć!”
„Mogła i powiedziała! Byli świadkowie. Twoja siostra tam była! A wiesz, co zrobiła Lena? Zaśmiała się! A potem powiedziałeś mi, że źle zrozumiałem!”
W Marinie narastała fala goryczy.
Latami próbowała zbudować relację z teściową.
Gotowała ulubione dania Galiny Pietrown, ale ta zawsze znajdowała coś, na co mogłaby narzekać.
Kupowała mu prezenty, ale zawsze uważano je za niesmaczne lub bezużyteczne.
Zaprosiła go do siebie, ale Galina Pietrowna spędziła cały wieczór, tłumacząc, jak kobiety „jej czasów” szanowały swoich mężów i ich matki.
„Porozmawiam z nią” – powiedział Anton. „Poproszę ją, żeby była delikatniejsza”.
„Delikatniejsza?” Marina zaśmiała się histerycznie. „Anton, wczoraj zadzwoniła do mojego salonu piękności i odwołała wizytę, bo według niej mężatka nie powinna się malować jak paw! Dzwoni do mojej matki i mówi jej, jaką jestem okropną żoną. Nastawia przeciwko mnie wszystkich twoich krewnych!”
„Przesadzasz”.
„Naprawdę? To dlaczego twoja kuzynka powiedziała mi na ślubie, że jest zaskoczona, że jeszcze nie uciekłam z kochankiem? Skąd ci się to wzięło?”
Anton milczał.
W głębi duszy wiedział, że Marina ma rację. Ale przyznanie się do tego byłoby zdradą matki, która rzekomo poświęciła dla niego całe życie.
„Wiesz co, Anton?” Marina oparła się o ścianę ze zmęczeniem. „Kocham cię. Naprawdę. Ale nie mogę już tak żyć. Nie mogę wracać do domu z obawą, że znów znajdę twoją matkę grzebiącą w naszych rzeczach. Nie mogę znieść myśli, że nie jestem wystarczająco dobra dla jej syna. I nie mogę patrzeć, jak w kółko wybierasz ją zamiast mnie”. „
Nikogo nie wybieram! Oboje jesteście dla mnie ważni!”
„Nie, Anton. Ty wybierasz. Wybierasz za każdym razem, gdy milczysz, gdy mnie obraża. Wybierasz za każdym razem, gdy prosisz mnie, żebym to znosiła. Wybierasz za każdym razem, gdy tłumaczysz, że źle zrozumiałam kolejną z jej okrutnych uwag”.
Zeszła kilka stopni i odwróciła się.
„Pamiętasz nasz ślub?” Twoja matka przez cały wieczór się dąsała, powtarzając wszystkim, że ceremonia była zbyt skromna, panna młoda nie pochodziła z odpowiedniej klasy społecznej, a jej ukochany Anton pośpieszył się z małżeństwem. A potem, w noc poślubną, przyniosła nam ciepłe mleko z miodem i usiadła, żeby wyjaśnić, jak ważne jest kontynuowanie linii rodowej!
Anton się zarumienił.
Zrobił wszystko, co mógł, żeby zapomnieć o tym zdarzeniu.
„Martwiła się”.
„Ona nie rozumie granic, a ty ją do tego zachęcasz!” Marina znowu zeszła po schodach. „Wiesz, o czym marzę? Tylko raz – tylko raz – chcę, żebyś jej powiedziała: „Mamo, nie mów tak do mojej żony”. Ale nigdy tego nie powiesz, prawda?”
„Marina, porozmawiajmy o tym na spokojnie”.
„Za późno na kłótnię, Anton. Czekałam trzy lata, mając nadzieję, że dorośniesz. Mając nadzieję, że przestaniesz być maminsynkiem. Mając nadzieję, że zostaniesz mężem, zamiast pozostać synem. Ale dokonałeś wyboru i nie wybrałeś mnie”.
„To ultimatum? Ona czy ja?”
Marina uśmiechnęła się smutno.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





