REKLAMA

Szef kuchni hospicjum zdradza, o jakie danie pocieszenia prosi większość ludzi przed śmiercią

REKLAMA
Szef kuchni hospicjum zdradza, o jakie danie pocieszenia prosi większość ludzi przed śmiercią
REKLAMA

W świecie, w którym wybitni szefowie kuchni często gonią za gwiazdkami Michelin i aprobatą surowych krytyków, szef kuchni Spencer Richards dąży do czegoś głębszego – uśmiechów od ludzi, którym tak naprawdę niewiele zostało. W hospicjum w Oxfordshire, w którym pracuje, gotowanie to coś więcej niż tylko pożywienie; to kwestia godności, wspomnień i współczucia.

Dla tego niesamowitego szefa kuchni każde danie, które gotuje, jest subtelnym aktem buntu przeciwko sterylnej naturze choroby. Wie, że gdy świat zaczyna się kurczyć, można wiele zyskać, delektując się smakiem, który przypomina dom. Nie chodzi tu tylko o odżywianie, ale o „ogrom miłości” wkładanej w każde danie. Dla niego karmienie ludzi po ich śmierci to nie obowiązek, lecz święta misja.

Od odtworzenia emocji związanych z jedzeniem ulicznym komuś, kto nudził się do łez posiłkami w szpitalu, po przygotowanie „ostatniego posiłku”, który będzie smakował jak w domu – Spencer traktuje każdą prośbę z należną jej powagą. To wzruszające potwierdzenie, że nawet u kresu życia mamy chwile luksusu i komfortu – a wszystko to od szefa kuchni, który dostrzega głęboki sens w pysznie przygotowanym posiłku.

W rozmowie z gazetą Mirror szef kuchni Richards wyznał , że nie ma większego przywileju niż uprzyjemnienie pacjentom ostatnich dni ich życia za pomocą pożywnego jedzenia.

„Moim zdaniem nie ma większego przywileju dla szefa kuchni niż podanie komuś ostatniego posiłku. Niedawno 21-letniemu pacjentowi nic ze standardowego menu nie przypadło do gustu. Był młody i nie przepadał za standardowymi opcjami, więc porozmawialiśmy, a on lubił jedzenie uliczne, więc to umożliwiliśmy” – powiedział w wywiadzie dla gazety.

Szef kuchni hospicjum zdradza, o jakie danie pocieszenia prosi większość ludzi przed śmiercią
Pixabay

Wspominał, jak piekł tort urodzinowy dla 93-letniej pacjentki, która całe życie spędziła w tradycyjnym domu, w którym rzadko obchodzono urodziny.

„Kiedy ją zaskoczyliśmy, była w siódmym niebie. Była absolutnie przeszczęśliwa”.

Tak naprawdę, tort urodzinowy to najczęstsza rzecz, o którą proszą pacjenci Sobell House Hospice, gdy ich dni na ziemi powoli dobiegają końca.

„To drobiazgi, ale znaczą one bardzo wiele, zwłaszcza dla osób, które są odizolowane lub czują się samotne” – powiedział szef kuchni Richards .

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA