REKLAMA

Dziewczynka wysłała SMS-a o treści „On uderza moją mamę w ramię” pod zły numer — Hell’s Angel odpowiedział: „Już jadę”.

REKLAMA
Dziewczynka wysłała SMS-a o treści „On uderza moją mamę w ramię” pod zły numer — Hell's Angel odpowiedział: „Już jadę”.
REKLAMA

Zamknąłem oczy na pół sekundy. „Dobrze. To dobrze. Porozmawiaj ze mną przez telefon. Zaraz idziemy”.

Na zewnątrz, na parkingu, stały cztery Harleye, niczym zwierzęta w gotowości.

My je zaczęliśmy.

Silniki z hukiem wjechały w noc i po raz pierwszy od dawna ten dźwięk nie wydawał się groźny. Brzmiał jak obietnica.

„Słyszysz to?” zapytałem, choć wiatr już szarpał moje słowa.

„Tak” – wyszeptała, a w jej oczach strach przeplatał się ze zdziwieniem.

„To ja i moi bracia” – powiedziałem jej. „Już idziemy”.

I tak było.

Rozdział 2: Podłoga w kuchni i cichy potwór

Maple Creek Lane nie wyglądała na miejsce, gdzie ktokolwiek mógłby się spodziewać pomocy. Wyglądała na miejsce, które przyzwyczaiło się do samodzielnego przetrwania.

Zgasiliśmy silniki na krawężniku. Po tym całym ryku, nagła cisza przypominała zanurzenie się w głębokiej wodzie.

Trzymałem telefon przyciśnięty do kasku. „Meera, jestem na zewnątrz. Drzwi wejściowe”.

„Ja… ja je zamknęłam” – powiedziała drżącym głosem.

„Dobrze. Postąpiłeś słusznie. Możesz mi to otworzyć? Tylko zasuwkę. A potem się odsuń.”

Usłyszałem zgrzyt metalu. Potem delikatne kliknięcie.

Gdy drzwi lekko się uchyliły, ona tam stanęła.

Dziewięć lat. Piżama. Włosy wokół twarzy niczym aureola przerażenia. Łzy spływały jej po policzkach. Jej dłonie… dłonie były całe we krwi, jakby próbowała zetrzeć koszmar ze skóry i nie mogła sprawić, by zniknął.

Jej wzrok spoczął na mnie i moim skaleczeniu, a na ułamek sekundy wzdrygnęła się, jakby spodziewała się innego rodzaju niebezpieczeństwa.

Natychmiast uklęknąłem na jedno kolano. Wykorzystałem moment, w którym czułem się wyższy.

„Hej” – powiedziałem łagodnie. „Jesteś Meera”.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA