Przez chwilę pod tym całym połyskiem dostrzegłam coś ostrego i nerwowego. Najwyraźniej nie bawiła się dobrze. Sprawdziła telefon, zmarszczyła brwi, znów się przechyliła i powiedziała do jednej ze swoich przyjaciółek: „Nie, zajmij się bardziej tą chatką. Musi wyglądać na prywatną. Nie mogę stracić tego sponsora”.
Wtedy zrozumiałem, co jest dla niej ważne.
Altana nie była miejscem odpoczynku. Była sceną. A moja babcia, siedząca cicho w cieniu z chodzikiem obok, nie pasowała do tego obrazu.
Najpierw zatrzymałem się obok obsługi.
„Powinienem był ich powstrzymać.”
„Przeniosłeś moją babcię?”
Wzdrygnął się.
„Przyniosłem krzesło” – powiedział. „Jej koleżanki przeniosły torby. Powinienem był je powstrzymać. Powiedziała, że współpracuje z ośrodkiem i że mnie zwolnią, jeśli będę ingerował w jej treść. Powiedziała, że twoja babcia weszła do niewłaściwej kabiny”.
Spojrzałem na niego przez chwilę.
Był nowy. To było oczywiste. Pod jego identyfikatorem wciąż widniała maleńka naklejka „pracownik sezonowy”.
Opuściła telefon na tyle, by wyglądać na zirytowaną.
„Powinieneś sprawdzić bransoletkę.”
„Tak, proszę pani.”
„Powinieneś był zapytać menedżera.”
„Tak, proszę pani.”
Jego twarz zrobiła się czerwona.
Skinąłem głową i zwróciłem się do kobiety.
„Siedzisz w domku mojej babci.”
Opuściła telefon na tyle, by wyglądać na zirytowaną.
„Czy mogę w czymś pomóc?”
„Tak” – powiedziałem. „Siedzisz w altanie mojej babci”.
Przewróciła oczami.
„O mój Boże. Chodzi o tę panią? Ledwo z niego korzystała.”
Spojrzałem na nią.
„Potrzebowaliśmy go tylko do nakręcenia kilku klipów.”
Zaśmiała się cicho, jakbym robiła scenę bez powodu.
„Już oznaczyłam ośrodek” – powiedziała. „Szczerze mówiąc, powinni być zachwyceni”.
„Moja babcia zapłaciła za tę altanę.”
Kobieta wzruszyła ramionami.
„Potrzebowaliśmy go tylko do nakręcenia kilku klipów.”
Nie podniosłem głosu.
„Nie będę rozmawiać o tym przy wszystkich”.
„Starsza kobieta przeprowadziła się na bezpośrednie słońce”.
„Nie będę rozmawiać o tym przy wszystkich”.
Spojrzałem na jej telefon.
„Już to zrobiłeś.”
Następnie zwróciłem się do obsługi.
„Proszę przywołać kierownika.”
„Czy może pan sprawdzić, czy pana ośrodek ma z nią jakieś umowy?”
Menedżerka pojawiła się szybko, co podpowiedziało mi, że obsługa prawdopodobnie liczyła na wsparcie od samego początku. Była to kobieta po czterdziestce z radioodbiornikiem przypiętym do pasa i wyrazem twarzy osoby, która doskonale wie, ile rzeczy może pójść nie tak w ciągu trzydziestu sekund.
„Co się stało?” zapytała.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






