CZĘŚĆ 2
Przez pierwsze trzy dni po telefonie od Adriana nikomu nie powiedziałam o zaproszeniu.
To nie mój prawnik.
Nie moja siostra.
Nawet pielęgniarka, która zastała mnie bezsenną o drugiej w nocy, wpatrującą się w moją córkę, jakby sen mógł mi ją odebrać.
Po prostu zachowałem wiadomość w telefonie.
Miejsce wydarzenia.
Data.
Czas.
Sześć tygodni.
Sześć tygodni wydawało mi się długim okresem czasu, dopóki nie spojrzałam na maleńką osobę obok mnie i nie uświadomiłam sobie, jak szybko wszystko się zmieniło.
Moja córka urodziła się z delikatnym pasemkiem ciemnych włosów i poważnymi, szaroniebieskimi oczami, które otwierały się tylko wtedy, gdy wydawało się, że ma coś ważnego do nauki. Pielęgniarki mówiły, że noworodki nie potrafią skupiać wzroku na dalekich odległościach, ale mógłbym przysiąc, że mnie obserwowała.
Nadałem jej imię Eliana Rose Brooks.
Eliana, ponieważ moja babcia kiedyś powiedziała mi, że imię to oznacza, że Bóg odpowiedział.
Róża, ponieważ za kuchennym oknem domu, w którym byłam najszczęśliwsza jako dziecko, rosły róże.
Brooks, bo tak się nazywałem na długo zanim Adrian pojawił się w moim życiu.
Wszyscy zakładali, że po ślubie przyjęłam nazwisko Adriana.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






