To nie była niekompetencja.
To była struktura.
Ktoś osłabiał królestwo kawałek po kawałku.
O świcie pojawił się kolejny rozkaz.
Elara Wynn miała zostać objęta nadzorem rady w celu „ochrony majątku królewskiego”.
Rowan przedarł dokument na pół.
Tego wieczoru powrócił do wybiegu Asteriona.
Elara usiadła obok bestii i powoli strzepnęła śnieg z jego ogromnego ramienia.
„Czy reaguje inaczej w obecności niektórych osób?” – zapytał Rowan.
Elara zawahała się.
“Tak.”
“Kto?”
Wskazała uzdrowiciela.
Strażnik.
Sługa.
Potem się zatrzymała.
“Kontynuować.”
„Lord Vane.”
Rowana zacisnęła szczękę.
Zanim zdążył zadać jej kolejne pytanie, Asterion nagle wstał.
Jego wzrok powędrował w stronę balkonu rady.
Z jego piersi wyrwał się pomruk.
Zasłony się poruszyły.
Ktoś stał za nimi.
Dozorujący.
Rowan rozkazał zamknąć pałac.
Kiedy strażnicy dotarli do komnaty, była ona pusta.
Znaleziono tylko otwarte okno i podartą czarną tkaninę.
Elara zauważyła coś pod miską z jedzeniem Asteriona.
Złożona notatka.
Rowan otworzył.
Ta dziewczyna wie za dużo.
Usuń ją przed północą.
Rozkazał dwóm strażnikom, których uważał za lojalnych, eskortować Elarę do swojego prywatnego skrzydła.
Asterion warknął na nich obu.
Jeden ze strażników sięgnął pod płaszcz.
Błysnął nóż.
Asterion uderzył go, zanim ostrze mogło dosięgnąć Elary.
Drugi strażnik natychmiast dobył miecza.
Ale nie w przypadku zabójcy.
W Rowana.
Rowan ledwo zablokował atak.
Stal zgrzytała o stal.
Następnie otworzył się ukryty panel za obudową.
Przeszedł lord Garrick Vane.
Trzymał mały przedmiot między dwoma palcami.
Rowan rozpoznał to natychmiast.
Pieczęć królewska.
Jego pieczęć.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






