REKLAMA

Chciałem zaimponować kolegom z klasy na naszym 20-leciu ukończenia szkoły, więc zatrudniłem przystojnego aktora, aby był moim opiekunem – to, co się tam wydarzyło, pozostawiło wszystkich bez słowa

REKLAMA
Chciałem zaimponować kolegom z klasy na naszym 20-leciu ukończenia szkoły, więc zatrudniłem przystojnego aktora, aby był moim opiekunem – to, co się tam wydarzyło, pozostawiło wszystkich bez słowa
REKLAMA

CZĘŚĆ 2

W piątkowy wieczór zmieniałam sukienkę trzy razy, zanim wybrałam tę granatową, w której czułam się widoczna, ale jednocześnie nie byłam narażona na niebezpieczeństwo.

Kiedy Norton zapukał o siódmej, otworzyłem drzwi, zanim zdążyłem stracić odwagę.

W samochodzie zauważył moje drżące ręce.

„Chcesz poćwiczyć?”

„Nie. Jeśli będę ćwiczyć, będę brzmieć jak wyćwiczony. Byłem fatalny w dramacie”.

W szkole muzyka rozlewała się z sali gimnastycznej. Nad drzwiami wisiał transparent z napisem „Zjazd absolwentów”, jasny i radosny, jakby ten budynek nigdy mnie nie nauczył, jak mały może się czuć człowiek.

Moja ręka zacisnęła się na torebce.

„Nie mogę tego zrobić.”

Norton wyłączył silnik.

„Możesz” – powiedział. „Ale nie musisz udawać, że to łatwe”.

Wpatrywałem się w drzwi siłowni.

„Ona chce, żebym chodził mały.”

„To nie rób tego.”

Więc wyszedłem.

Norton podał mu ramię.

Wziąłem to.

Gdy tylko weszliśmy, ludzie się odwrócili. Niektórzy szeptali. Siedemnastoletnie ja natychmiast rozejrzałem się za najbliższym wyjściem.

Potem pojawiła się Miriam.

Poruszała się po pokoju, jakby był jej własnością. Mark szedł pół kroku za nią, starszy, niż pamiętałem, i mniej pewny siebie, niż się spodziewałem.

„Daphne” – powiedziała Miriam, rozkładając ramiona. „Naprawdę przyszłaś”.

„Tak.”

Jej wzrok przesunął się na Nortona.

„No cóż. Przyprowadziłeś kogoś.”

„To jest Norton.”

Norton wyciągnął rękę.

“Miło mi cię poznać.”

Miriam zignorowała to i spojrzała na niego od stóp do głów.

„Ktoś zajmuje się działalnością charytatywną”.

Gorąco uderzyło mi do twarzy.

Zanim zdążyłem odpowiedzieć, Norton przechylił głowę.

„Zazdrość jest grzechem, proszę pani.”

Kilka osób w pobliżu się roześmiało. Uśmiech Miriam stał się sztywny.

Mark odchrząknął.

„Wyglądasz dobrze, Daphne.”

„Dziękuję, Marku.”

Spojrzał na Miriam, a potem na mnie.

„Cieszę się, że przyszedłeś.”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA