REKLAMA

Ciało zmarłej zakonnicy przewieziono do kostnicy

REKLAMA
Ciało zmarłej zakonnicy przewieziono do kostnicy
REKLAMA

Wideo.

Nazwa:

„Otwórzcie po mojej śmierci”.

Woroncow naciskał.

Ekran na kilka sekund zgasł.

Potem pojawiła się Anastazja.

Żywy.

Siedziała na łóżku.

Miała na sobie te same szaty zakonne.

Ale teraz na jej twarzy nie było już spokoju.

Wyglądała na przestraszoną.

Bardzo się boję.

„Jeśli obejrzysz ten film, to znaczy, że mnie już nie ma” – powiedziała.

Michał podszedł bliżej.

Anastazja spojrzała prosto w kamerę.

„Nie wiem, kto znajdzie to nagranie. Może policja. Może lekarz. Może ktoś z klasztoru”.

Zatrzymała się.

— Ale jeśli ciało zostało skierowane na sekcję zwłok, to nie udało mi się zrobić tego, co zamierzałem.

Woroncow zmarszczył brwi.

– Co dokładnie?

Oczywiście, kobieta na ekranie nie słyszała.

— Nie mogę ufać przeoryszy.

Michaił zamarł.

Anastazja kontynuowała:

Nazywa się Siostra Katarzyna. Od dwunastu lat kieruje klasztorem. Wszyscy uważają ją za świętą kobietę. Pomaga biednym, przygarnia sieroty i zbiera datki.

Rozejrzała się nerwowo.

— Ale to kłamstwo.

W tym momencie zza drzwi dobiegł jakiś dźwięk.

Anastazja zadrżała.

„Ona wie, czego się dowiedziałem.”

Woroncow poczuł dreszcz przebiegający mu po plecach.

“Jeśli coś mi się stanie, szukaj…”

Ktoś zapukał.

Kobieta gwałtownie odwróciła głowę.

– Kto tam?

Nie było odpowiedzi.

Ktoś ponownie zapukał do drzwi.

Silniejszy.

Anastazja szybko podeszła do kamery.

— Nie wierz nikomu, kto mówi, że umarłem śmiercią naturalną.

Ekran zgasł.

W pokoju zapadła cisza.

Pierwszy przerwał milczenie Mychajło:

— Musimy zadzwonić na policję.

– Tak.

Aleksiej już miał wstać.

Ale w tym momencie na korytarzu dało się usłyszeć kroki.

Powolny.

Jesteśmy pewni siebie.

Ktoś zatrzymał się przy drzwiach.

Trzy trafienia.

Pauza.

Jeszcze trzy.

Michaił spojrzał na Woroncowa.

– To ona?

Lekarz nie odpowiedział.

Podszedł do drzwi.

Spojrzałem przez szybę.

Przed nim stała kobieta po sześćdziesiątce.

Czarna szata monastyczna.

Srebrny krucyfiks.

Spokojna twarz.

To była siostra Katarina.

Przełożona klasztoru.

Uśmiechnęła się.

— Dobry wieczór, synu.

Woroncow nie otworzył.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA