„W tygodniach po chorobie”.
„W klasztorze?”
„W starym salonie gościnnym.”
Matka Caridad poczuła narastający gniew, lecz panowała nad głosem.
„Nigdy mi tego nie powiedziano.”
„Matka Inés uważała, że sprawa powinna pozostać prywatna, dopóki Esperanza nie zdecyduje, czego chce”.
Esperanza chwyciła się krawędzi łóżka.
„Co zdecydowałem?”
Twarz lekarza złagodniała.
„Chciałeś jej pomóc.”
„Z czym?”
Paloma nie odpowiedziała od razu.
I w tej chwili Matka Caridad zrozumiała, dlaczego taśma medyczna ją przestraszyła.
Spojrzała na Esperanzę, a potem na pozytywny test leżący na tacy.
„Jej siostra nie może mieć dzieci” – powiedziała powoli.
Paloma skinęła głową.
Esperanza patrzyła to na nich, to na nich.
“NIE.”
„Esperanza—”
„Nie” – powtórzyła, ale w jej głosie nie było gniewu. Tylko niedowierzanie. „Mówisz, że zgodziłam się urodzić dziecko komuś innemu?”
„Zgodziłeś się to rozważyć.”
„Dzieci są Eleny?”
„Biologicznie rzecz biorąc, taki był zamysł”.
Słowa zawisły między nimi.
Z korytarza dobiegał cichy szmer Siostry Łucji śpiewającej Miguelowi.
Esperanza spojrzała w stronę drzwi.
“Zamiar?”
Doktor Paloma spuściła wzrok.
„Pierwszy zabieg wykonano sześć lat temu”.
Matka Caridad mrugnęła.
„Sześć lat?”
„To się nie udało”.
Palce Esperanzy drżały.
„Nic nie pamiętam.”
„Później się przestraszyłaś” – powiedziała Paloma. „Nie dlatego, że ktoś cię zmusił. Bo nie byłaś pewna, czy twoja decyzja wynikała z miłości, poczucia winy, czy z gorączkowej potrzeby naprawy rodziny, którą właśnie odkryłaś”.
Matka Caridad wystąpiła naprzód.
„Wtedy to powinno się skończyć”.
„Tak.”
„Ale ciąże zaczęły się trzy lata później”.
“Tak.”
“Jak?”
Paloma znów sięgnęła do teczki i wyjęła mały notes oprawiony w ciemną skórę.
To nie była dokumentacja medyczna. Strony były pełne dat, inicjałów i krótkich, odręcznych wpisów.
„Matka Inés to zachowała” – powiedziała. „Po jej śmierci znalazłam to wśród dokumentów, o których zachowanie mnie poprosiła”.
Matka Caridad nie zabrała notatnika.
„Unikasz odpowiedzi.”
„Staram się przedstawić to we właściwej kolejności”.
„Więc przestań układać prawdę tak, jakbyś był jej właścicielem”.
Paloma wzdrygnęła się.
Esperanza spojrzała na Matkę Caridad.
“Proszę.”
Starsza zakonnica zamilkła.
Doktor Paloma otworzyła notatnik.
„Po pierwszej nieudanej próbie Elena i Gabriel opuścili region. Pisali kilka razy. Esperanza odpisała dwa razy.”
„Napisałem do niej?”
“Tak.”
„Masz te listy?”
„Nie. Ale Matka Inés przepisała fragment z jednego z nich.”
Paloma czytała z kartki.
„Nie mogę obiecać ci dziecka, ale nie chcę, żeby strach decydował o tym, czy nadal będziemy siostrami”.
Esperanza zamknęła oczy.
Zdanie to zdawało się poruszyć jakąś część jej pamięci.
Stół.
Niebieska koperta.
Deszcz na szkle.
Jej ręka drżała, gdy pisała.
„Pamiętam tusz” – szepnęła.
Paloma pochyliła się do przodu.
„Jaki kolor?”
“Niebieski.”
Lekarz skinął głową.
„Pamiętasz.”
Esperanza przycisnęła palce do skroni.
„Naprzeciwko mnie siedziała kobieta. Miała moje oczy.”
„Elena.”
„Ona płakała”.
“Tak.”
„Ale ona nie prosiła mnie o dziecko”.
“NIE.”
„Powiedziała…” Esperanza z trudem się powstrzymała, po czym otworzyła oczy. „Powiedziała, że zbyt długo pragnęła siostry, żeby ryzykować jej utratę przez dziecko”.
Twarz doktor Palomy wypełniła się ulgą.
„Tak właśnie powiedziała.”
Matka Caridad spoglądała to na jedną, to na drugą kobietę.
„Jak więc Esperanza zaszła w ciążę?”
Paloma zamknęła notatnik.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






