Marek stał pół kroku przed nią.
— Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko — powiedział.
Miałam.
Ale nie zamierzałam dawać mu satysfakcji.
— Wejdźcie.
Cristina spuściła wzrok.
— Rok, tak…
— Nie musisz.
— Chciałam tylko powiedzieć…
— Naprawdę nie musisz.
Usiedli w salonie.
Marek rozejrzał się po mieszkaniu.
Zauważyłam ten wzrok.
Jakby już planował, gdzie stanie łóżeczko.
— Przygotowałaś dokumenty? — zapytał.
– NIE.
Na stole leżała granatowa teczka.
Wyciągnął rękę.
Położyłam na niej dłoń.
— Najpierw porozmawiamy.
Westchnął.
— Anka, nie rób scen.
— Nie robię.
— To nie przeciągajmy. Chcę zamknąć sprawy majątkowe możliwie spokojnie.
— Ja też.
Otworzyłam teczkę.
Wyjęłam pierwszy dokument.
— Pamiętasz działkę mojego ojca?
Zmarszczył czoło.
— Jaką działkę?
Wtedy wiedziałam już, że naprawdę zapomniał.
— Tę sprzedaną rok przed kupnem mieszkania.
Położyłam przed nim kopię aktu sprzedaży.
Następnie potwierdzenie przelewu.
— Sto sześćdziesiąt tysięcy wkładu własnego pochodziło z mojego majątku.
Cristina spojrzała na Marka.
— Mówiłeś, że sam kupiłeś mieszkanie.
— Bo kredyt był głównie na mnie.
— Głównie? — powtórzyłam.
Wyjęłam następny dokument.
Umowę kredytową.
Oboje byliśmy kredytobiorcami.
— Anka, przecież wiadomo, że to można rozwiązać.
— Oczywiście.
Uśmiechnęłam się.
— Dlatego zapytałam, czy jesteś pewien.
Po raz pierwszy jego twarz się zmieniła.
Ale nadal próbował zachować spokój.
— Dobrze. Mieszkanie podzielimy. Samochód jest mój.
Przesunęłam w jego stronę następny wydruk.
Sześćdziesiąt tysięcy.
Mój przelew.
Cristina spojrzała na dokument.
Potem na niego.
— Marek?
— To były wspólne pieniądze.
— Przed chwilą powiedziałeś, że samochód jest twój — zauważyłam.
— Bo jest zarejestrowany na mnie.
— W porządku. Ustalimy wszystko formalnie.
Zaczął się denerwować.
— Po co ten teatr?
— Teatr?
— Wiesz, o co mi chodzi.
— Nie. Wyjaśnij.
Nie odpowiedział.
Cristina siedziała coraz bardziej sztywno.
I wtedy wyjęłam ostatnią teczkę.
Marek ją rozpoznał.
Natychmiast.
Jego twarz pobladła.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





