„Sophie” – powiedziałem cicho – „proszę”.
Zamknęła oczy.
Przez dłuższą chwilę myślałem, że nie odpowie.
Potem szepnęła: „Po ostatnim poronieniu wykonali więcej badań niż zwykle”.
Zostałem zupełnie nieruchomo.
„Jeden lekarz uważał, że mogło dojść do zniknięcia bliźniaka” – kontynuowała. „Inny uważał, że poziom pochodzi z guza. Nic nie było jasne. Wszystko było zagmatwane, a potem guz stał się sprawą pilną”.
Zmarszczyłem brwi.
“Nie rozumiem.”
Otworzyła oczy, a łzy cicho spływały po linii włosów.
„Przed rozwodem” – powiedziała – „poszłam do specjalisty od leczenia niepłodności. Tylko raz. Chciałam wiedzieć, czy w przyszłości nadal mamy jakieś możliwości. Nawet jeśli jeszcze nie wszystko będzie dobrze. Nawet jeśli będę chora”.
Poczułem ucisk w klatce piersiowej.
“I?”
Wtedy spojrzała na mnie.
Naprawdę na mnie patrzył.
„Zadzwonili z kliniki, gdy byłam w trakcie załatwiania formalności rozwodowych. Powiedzieli, że jest problem z formularzami zgody. Powiedzieli, że coś zostało zachowane z jednej z procedur po poronieniu”.
Zaparło mi dech w piersiach.
„Co mówisz?”
Przełknęła ślinę.
„Mówię, że nie wiem dokładnie, co istnieje. Byłem zbyt przytłoczony, żeby się tym zająć. Potem diagnoza się pogorszyła i powiedziałem sobie, że to już nie ma znaczenia”.
„To ma znaczenie” – powiedziałem.
Jej twarz się zmarszczyła.
“Ja wiem.”
Zanim ktokolwiek z nas zdążył powiedzieć cokolwiek, ktoś zapukał do drzwi.
Doktor Keller wszedł do środka, trzymając w ręku zapieczętowaną kopertę.
„Przepraszam, że przeszkadzam” – powiedział, zerkając między nami. „Sophie, klinika leczenia niepłodności oddzwoniła do mnie”.
Dłoń Sophie powędrowała do ust.
Doktor Keller spojrzała na mnie, a potem na nią.
„Myślę, że oboje musicie to usłyszeć.”
W pokoju zapadła cisza, zakłócana jedynie przez monitor znajdujący się obok jej łóżka.
Doktor Keller otworzył kopertę.
W miarę czytania jego wyraz twarzy ulegał zmianie.
Potem podniósł wzrok.
„Sophie” – powiedział ostrożnie – „klinika potwierdziła, że w magazynie znajduje się żywy zamrożony zarodek”.
Całe moje ciało znieruchomiało.
Sophie zaczęła płakać.
Ale dr Keller nie skończył.
„To nie wszystko” – powiedział.
Chwyciłem krawędź krzesła.
„Co jeszcze?”
Spojrzał na Sophie i na mnie, a jego głos zniżył się.
„W dokumentach zgody wymienieni są oboje przyszli rodzice”.
Zatrzymał się.
„Według dokumentacji kliniki, wniosek o przeniesienie złożono sześć tygodni temu”.
Sophie zamarła.
Spojrzałam na niego.
„Na czyją prośbę?” – zapytałem.
Twarz doktora Kellera się napięła.
„Właśnie to musimy ustalić”.
KONIEC CZĘŚCI 2 – POLUB, UDOSTĘPNIJ I SKOMENTUJ „CAŁĄ HISTORIĘ”, JEŚLI CHCESZ PRZECZYTAĆ CAŁĄ HISTORIĘ
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






