„Kawa się liczy?”
“NIE.”
„W takim razie nie.”
Na ladzie stały rogaliki.
„Wyglądają podejrzanie profesjonalnie”.
„Przybyli dziesięć minut temu.”
„Zamawiacie śniadanie?”
„Wygląda na to, że małżeństwo uczyniło mnie ekstrawagancką”.
Usiadłem naprzeciwko niego.
„Spałeś?”
“Wystarczająco.”
“Ty?”
“Nie bardzo.”
Odłożył tablet.
„Nie musisz tu dziś zostawać.”
Sięgnąłem po kawę.
„Gdzie miałbym pójść?”
„Twoje mieszkanie.”
„To dałoby około czterdziestu fotografów”.
„Oni już są na zewnątrz.”
Jęknęłam.
“Ile?”
“Dwanaście.”
„Dwunastu fotografów?”
„I jeden człowiek udający, że wyprowadza tego samego psa przez czterdzieści minut”.
Spojrzałam na niego.
„Liczyłeś?”
„Nudziłam się.”
Uśmiechnęłam się do kawy.
Wtedy mój telefon zawibrował.
Stella.
Trzydzieści dwie nieprzeczytane wiadomości.
Otworzyłem najnowszy.
CZY ŻYJESZ?
W odpowiedzi napisałem:
Niestety żonaty, ale poza tym tak.
Natychmiast pojawiły się trzy kropki.
ZADZWOŃ DO MNIE.
Spojrzałem na Niko.
„Mój przyjaciel uważa, że mnie zamordowałeś.”
„Jestem obrażony.”
„Ona ma bujną wyobraźnię.”
„To ta wczorajsza blondynka?”
„Zauważyłeś Stellę?”
„Groziła mi kieliszkiem do szampana.”
Prawie się zakrztusiłem kawą.
„Ona tego nie zrobiła.”
„Powiedziała: ‘Jeśli ona zniknie, wiem, gdzie mieszkasz’”.
„To brzmi jak ona.”
„Szanowałem tę specyfikę”.
Zacząłem się śmiać.
Dziwne, jak łatwo to nastąpiło.
Spodziewałem się, że śniadanie z Niko będzie przypominało negocjacje traktatu międzynarodowego.
Zamiast tego było prawie normalnie.
Prawie.
Dopóki ktoś nie wszedł do kuchni.
Kobieta, być może po pięćdziesiątce, elegancko ubrana, z ciemnymi, srebrnymi pasemkami we włosach i pewną siebie postawą osoby przyzwyczajonej do tego, że ktoś jej słucha.
Spojrzała na mnie.
Potem w Niko.
A potem na nietknięte rogaliki.
„Dobrze” – powiedziała. „Nikt niczym nie rzucił”.
Niko westchnął.
„Elena, to moja ciocia, Sofia Santoro.”
Spiskowiec w sprawie sukni ślubnej.
Wstałem.
„Więc jesteś kobietą, która zna moje wymiary.”
Sofia skrzywiła się.
„Miałem nadzieję, że będziemy mogli poczekać z tą rozmową do czasu wypicia kawy”.
„Nie możemy”.
“Sprawiedliwy.”
Podeszła do mnie.
„Jestem ci winien przeprosiny.”
„Wydaje się, że to popularne w tej rodzinie”.
„Niko przeprosił?”
“Dwa razy.”
Sofia wyglądała na pod wrażeniem.
„Małżeństwo już go zmienia”.
„Ciociu Sofia.”
Ona go zignorowała.
„Nie powinnam była organizować twojej sukni bez rozmowy z tobą. Biuro twojego ojca powiedziało nam, że wolisz nie angażować się w przygotowania”.
Moja irytacja opadła.
„Mój ojciec ci to powiedział?”
“Tak.”
„Co dokładnie powiedział?”
Sofia spojrzała na Niko.
To było subtelne.
Ale zauważyłem.
“Co?”
„Eleno” – powiedział ostrożnie Niko – „twój ojciec zapewnił cię, że zaakceptowałaś małżeństwo”.
„Wiem. Mówiłeś mi.”
Sofia wysunęła krzesło.
„Jest coś jeszcze.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






