„Możesz robić, co chcesz” – powiedziałem. „Jesteśmy wolni”. Później tego wieczoru opowiedziałem wszystko Maggie.
„Cholera” – zagwizdała. „To było brutalne i trochę filmowe. Na pewno będą mnie pozywać”.
„Niech im będzie” – wzruszyłem ramionami. „Papierkowa robota jest niepodważalna. Babcia o to zadbała”.
Rzeczywiście, tydzień później Olivia złożyła pozew. Sędzia przeczytał testament, przeanalizował dowody i zapoznał się z raportem dr Helen. Odrzucił pozew.
Wola pozostała. Sąd ostateczny. Alex spróbował innego podejścia.
CZĘŚĆ 7
Wysyłał SMS-y, zostawiał wiadomości głosowe, a nawet pojawił się u moich drzwi. „Anno, nie mieliśmy tego na myśli” – powiedział przez drzwi. „Dzieciaki się kłócą.
Rodziny się kłócą. Zapomnijmy o tym i zacznijmy od nowa”. Milczałem.
Co w ogóle powiedzieć komuś, kto szczerze nie rozumie, co zrobił? Trzy miesiące później znów zapukał do moich drzwi. Tym razem był to Eric, mój były mąż, w garniturze, krawacie i kwiatkach, o zgrozo.
„Anno, możemy porozmawiać?” – zapytał. „Jeśli chodzi o alimenty, nie będę ich renegocjował” – odpowiedziałem. „Nie o to chodzi” – powiedział.
„Słyszałem o twojej rodzinie, sądzie, o wszystkim”. Wpuściłem go, zrobiłem herbatę. Siedzieliśmy przy kuchennym stole jak niezręczni współpracownicy.
„Nigdy ich nie prosiłem, żeby stanęli po mojej stronie” – zaczął. „Nie kazałem im tak cię traktować”. „Ale ty też ich nie powstrzymałeś” – powiedziałem.
Spuścił wzrok. „Na początku mi to schlebiało” – przyznał. „Byłem idiotą, zranionym idiotą”.
Przez chwilę siedzieliśmy w milczeniu. „Lizzie i Mikey cierpieli przeze mnie” – powiedział cicho. „Przez nasz rozwód.
Teraz to rozumiem. Chcę naprawić, co mogę. Czy możemy spróbować wspólnie wychowywać dziecko?
Bez wojny, bez przepychanek o święta. Może kiedyś zabierzemy ich razem do Dreamland Park. Pomyślałem o tym.
Dzieci potrzebują ojca. Taka jest rzeczywistość. A gdyby on naprawdę się zmieniał…
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






