Asystent tak zrobił.
Niestety, torebka, telefon i gruby płaszcz Dorothei były w samochodzie kobiety.
„Naprawdę utknąłeś?”
“Bardzo.”
„Dlaczego mi nie powiedziałeś, kim jesteś?”
Dorothea wyglądała na zawstydzoną.
„Na początku duma.”
Potem westchnęła.
„Potem ciekawość.”
“Ciekawość?”
„Zanim ze mną usiadłeś, wiedziałem, że mnie nie poznałeś. Nie pomagałeś pani Mercer. Pomagałeś jakiejś staruszce, o której myślałeś, że nic nie ma”.
Nie podobało mi się, w jakim kierunku zmierzała ta rozmowa.
„Czyli to jest jakiś rodzaj testu?”
“NIE.”
Jej głos stał się stanowczy.
„Większość życia spędziłem wśród ludzi, którzy dokładnie wiedzą, co posiadam. Wczoraj po raz pierwszy od lat ktoś okazał mi życzliwość, zanim poznał moje nazwisko”.
Odwróciłam wzrok.
„To nadal nie wyjaśnia, dlaczego czekasz przed moją stacją metra.”
Dorothea sięgnęła do torebki.
Potem podała mi mój banknot stu dolarowy.
Rozpoznałem mały, niebieski ślad atramentu w jednym rogu.
„Nie mogę tego zatrzymać.”
Wziąłem to.
Ulga była większa, niż się spodziewałem.
“Dziękuję.”
Potem powiedziała: „Mówiłeś mi, że tego potrzebujesz”.
„Nie powiedziałem tego.”
„Nie musiałeś. Ludzie, którzy nie potrzebują stu dolarów, nie gapią się na nie przez dziesięć sekund, zanim je rozdają.”
Zarumieniłam się.
Ona zauważyła.
Oczywiście, że tak.
„Po twoim wyjściu pytałam w barze” – kontynuowała Dorothea. „Kierownik pamiętał twój uniform. Mój kierowca dowiedział się, w którym szpitalu go używa. Mam nadzieję, że wybaczysz mi to najście”.
Spojrzałem na nią.
„Śledztwo w sprawie mojej osoby?”
„Tylko tyle, żeby cię znaleźć.”
„To nadal jest przerażające.”
Artur kaszlnął, żeby ukryć śmiech.
Dorothea skinęła głową.
“Sprawiedliwy.”
Potem zapytała, czy moglibyśmy napić się kawy.
Miejsce publiczne.
Mój wybór.
To brzmiało mniej szalenie, więc dwadzieścia minut później siedzieliśmy w tej samej restauracji, co rano.
Tym razem Dorothea zamówiła śniadanie dla nas obojga.
Znów zapytała o Wesleya.
Powiedziałem jej, że chce studiować inżynierię komputerową.
“Kolegium?”
„Jeśli uda nam się to zrobić.”
“A ty?”
„A co ze mną?”
„Czego chciałeś przed nocną zmianą?”
Nikt mnie o to nie pytał od lat.
Powiedziałem jej, że kiedyś studiowałem rachunkowość w college’u społecznościowym, ale zrezygnowałem ze studiów, gdy urodził się Wesley.
Dorothea słuchała nie przerywając.
Potem powiedziała: „Chcę ci zaproponować pracę”.
Prawie się zakrztusiłem kawą.
“NIE.”
„Nawet nie wiesz, co to jest.”
„Ludzie nie dostają pracy, bo dają zupę obcym.”
“Prawidłowy.”
Złożyła ręce.
„Dostają zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną, bo ktoś zauważa ich charakter. Potem, jeśli mają kwalifikacje, dostają pracę”.
W biurach korporacyjnych Mercera potrzebny był koordynator ds. płatności.
Poziom podstawowy.
Godziny dzienne.
Korzyści.
Początkowa pensja była o prawie dwadzieścia tysięcy dolarów wyższa, niż zarabiałem.
„Nie pracowałem w księgowości od szesnastu lat.”
„Spędziłeś osiem lat, prowadząc dom, praktycznie bez pieniędzy. Podejrzewam, że lepiej radzisz sobie z liczbami niż połowa mieszkańców mojego budynku”.
Zaśmiałem się wbrew sobie.
„Nie przyjmuję jałmużny”.
„To nie rób tego.”
Jej wzrok się wyostrzył.
“Wywiad.”
Tak też zrobiłem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






