Viktor zaciągnął mnie za kamienną kolumnę.
Witraż roztrzaskał się do wewnątrz.
Lila krzyczała bezgłośnie.
Damian powalił Leona na schodach ołtarza.
Jego matka wyciągnęła z rękawa ukryte ostrze i przecięła więzy Damiana.
Leon skierował pistolet w jej stronę.
Damian strzelił pierwszy.
Kula trafiła Leona w ramię.
Upadł.
Pozostali zdrajcy porzucili broń, gdy otoczyli ich agenci federalni.
Przez kilka sekund słychać było tylko deszcz.
Damian stał przed swoją matką i ciężko oddychał.
Wyciągnęła rękę w stronę jego twarzy.
Odsunął się.
Ból w jej oczach był natychmiastowy.
„Zostawiłeś mnie” – powiedział.
„Próbowałem utrzymać cię przy życiu.”
„Pozwoliłeś mi pochować pustą trumnę.”
„Twój ojciec groził, że cię zabije, jeśli wrócę.”
„Więc obserwowałeś z cienia?”
“Codziennie.”
Głos Damiana się podniósł.
„Oglądałeś, jak się nim stawałem.”
Potrząsnęła głową, a łzy spływały jej po policzkach.
„Nie. Widziałem, jak walczyłeś, żeby tego nie zrobić.”
Wyraz twarzy Damiana uległ zniszczeniu.
Odwrócił się.
Wtedy Leon zaczął się śmiać z podłogi kaplicy.
Wszyscy na niego spojrzeli.
„Nadal nie rozumiesz” – powiedział przez zaciśnięte zęby. „Trucizna nigdy nie miała zabić Damiana”.
Ostatnie ostrzeżenie doktora Petrova odbiło się echem w mojej głowie.
Gabriel przykucnął obok Leona.
„Co to miało zrobić?”
Leon spojrzał prosto na Lilę.
„Aby osłabić jego serce na tyle, by można było przeprowadzić przeszczep”.
W kaplicy zapadła cisza.
Matka Damiana zbladła.
„Jaki przeszczep?”
Krwawy uśmiech Leona stał się szerszy.
„Ten, który jego ojciec zaplanował dwadzieścia osiem lat temu”.
# CZĘŚĆ 4 — SERCE, KTÓRE NALEŻAŁO DO INNEGO
Damian wpatrywał się w Leona, jakby słowa te zostały wypowiedziane w obcym języku.
„Mój ojciec nie żyje.”
Leon zaśmiał się słabo.
„Czy on jest?”
Viktor podszedł bliżej.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






