Doktor Pietrow spuścił wzrok.
„Nikt mi niczego nie dał, nie oczekując niczego w zamian” – powiedział Damian.
Przy ostatnim słowie jego głos lekko się załamał.
Poczułem w środku dziwny ból. Od miesięcy słyszałem o nim straszne historie. Ludzie mówili, że Damian Wołkow zbudował swoje imperium z krwi i żelaza. Twierdzili, że potrafił zidentyfikować kłamcę, zanim kłamstwo się skończyło. Mówili, że zdrada to jedyny grzech, którego nigdy nie wybaczył.
Ale w tym momencie nie wyglądał na bezwzględnego.
Wyglądał na wyczerpanego.
Wyglądał samotnie.
Wtedy na korytarzu rozległy się pospieszne kroki.
Młody asystent laboratoryjny wpadł do pokoju, ściskając teczkę przy piersi.
„Doktorze Pietrow” – wysapał. „Drugie wyniki toksykologiczne dotarły”.
Doktor Pietrow wziął teczkę. Jego wyraz twarzy uległ zmianie, gdy przeglądał strony.
Damian zauważył.
“Co?”
Lekarz przełknął ślinę.
„Pierwotny test wykazał ślady akonityny we krwi. Założyliśmy, że dostałeś jedną niebezpieczną dawkę w winie”.
„To właśnie mi powiedziałeś.”
„Myliliśmy się”.
W pokoju zapadła bolesna cisza.
Doktor Pietrow podniósł wzrok.
„Stężenie jest zbyt stabilne. Ktoś podawał ci mniejsze dawki wielokrotnie. Może tygodniami. Może miesiącami”.
Krew mi zmroziła krew w żyłach.
Dłoń Damiana zacisnęła się na materiałowym króliku.
„Przez co?”
„Jedzenie. Leki. Herbata. Wszystko, co spożywasz regularnie.”
Każda twarz w pokoju uległa zmianie.
Strażnicy spojrzeli po sobie.
Lekarz spojrzał w stronę tacy z lekami.
Przyglądałem się srebrnemu wózkowi ze śniadaniem stojącemu przy ścianie.
Ktoś w Grayhaven House powoli truł Damiana.
Ktoś wystarczająco blisko, żeby wejść do jego pokoju.
Ktoś, komu można było zaufać, że może dotknąć tego, co jadł.
Strach Damiana zniknął.
Zastąpiło go coś zimniejszego.
„Zapieczętujcie rezydencję”.
Jego głos był słaby, ale rozkaz uderzył jak wystrzał z pistoletu.
Starszy obrońca, Viktor Orlov, zrobił krok naprzód.
„Nikt nie wychodzi?”
“Nikt.”
„A co z pracownikami, którzy przyjdą na popołudniową zmianę?”
„Odprawcie ich. Zamknijcie każdą bramę. Zabierzcie wszystkie telefony.”
Viktor skinął głową i natychmiast ruszył.
Damian spojrzał na doktora Petrova.
„Przetestuj każdą butelkę, każdy lek, każdą płytkę.”
Potem jego wzrok powędrował w moją stronę.
„A kobieta i dziecko zostają tutaj”.
Moje serce podskoczyło.
„Nie mam z tym nic wspólnego”.
“Ja wiem.”
„Nic o mnie nie wiesz.”
„Wiem, że przyprowadziłeś córkę do domu, którego się bałeś, bo nie miałeś gdzie jej zostawić. Wiem, że przeprosiłeś, zanim zacząłeś się bronić. I wiem, że dotknęła mojej piersi, zanim ktokolwiek powiedział jej, że jestem chory”.
Jego oczy się zwęziły.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






