REKLAMA

Dokładnie o 22:03, dziewięćdziesiąt trzy dni po tym, jak podpisałem dokumenty rozwodowe

REKLAMA
Dokładnie o 22:03, dziewięćdziesiąt trzy dni po tym, jak podpisałem dokumenty rozwodowe
REKLAMA

„Elena też.”

„Nie” – powiedziała cicho moja matka. „Właśnie w tym tkwi problem”.

Przestałem oddychać.

Po drugiej stronie pokoju Elena otworzyła oczy.

„Co to znaczy?”

„Nie przez telefon.”

„Nie interesują mnie twoje dzisiejsze zasady”.

„Powinieneś.”

“Matka-“

„Czy Samuel kiedykolwiek powiedział ci, dlaczego wybrał Elenę?”

Zmarszczyłem brwi.

„Mój ojciec nie wybrał mi żony”.

„Czyż nie?”

Spojrzałem na Elenę.

Potrząsnęła głową.

„O czym mówisz?”

Głos mojej matki stał się cichszy.

„Przyjdź do mieszkania.”

„Nie zostawię Eleny.”

„To przyprowadź Marco do siebie i włącz go na głośnik. Ale jest coś, co musisz zobaczyć.”

“Co?”

„Znalazłem to, czego Daniel szukał.”

W kolejce zapadła cisza.

“Matka?”

„Zdjęcie.”

Prawie parsknąłem śmiechem z frustracji.

„Zdjęcie czego?”

„Nie co.”

Jej następne słowa zdawały się dochodzić z bardzo daleka.

“Kto.”

Zanim zdążyłem odpowiedzieć, drzwi szpitala się otworzyły.

Marco wszedł do środka.

Spojrzałam na niego.

Potem przy telefonie, który wciąż trzymałem przy uchu.

„Jak się tu znalazłeś?”

Marco się zatrzymał.

„Luke?”

Głos mojej matki nadal był w słuchawce.

„Marco jest z tobą?”

“Tak.”

Strach w jej głosie był natychmiastowy.

„Kto więc jest ze mną w mieszkaniu Eleny?”

Krew mi zmroziła krew w żyłach.

Marco ruszył w moją stronę.

„Daj mi telefon.”

Zanim zdążyłem cokolwiek powiedzieć, moja matka coś wyszeptała.

Ledwo to usłyszałem.

„Luke… ten człowiek powiedział, że nazywa się Marco Reyes.”

Połączenie zostało przerwane.

Przez sekundę nikt się nie poruszył.

Następnie Marco wyjął swój telefon i wybrał numer.

Brak odpowiedzi.

Spróbował ponownie.

Elena wsunęła się głębiej w łóżko.

“Co to jest?”

Nie odpowiedziałem.

Marco podszedł do okna.

„Caleb” – powiedział, gdy ktoś w końcu odebrał. „Muszę natychmiast mieć oko na mieszkanie Rossa”.

On posłuchał.

Jego twarz się zmieniła.

„Co masz na myśli mówiąc, że nikogo tam nie ma?”

Przeszedłem przez pokój.

„Daj mi to.”

Marco podniósł rękę.

„Caleb, kiedy?”

Kolejna pauza.

„Jesteś pewien?”

Połączenie zostało zakończone.

„Co?” zapytałem.

Marco spojrzał na mnie.

„Caleb sprawdził budynek dziesięć minut temu.”

“I?”

„Mieszkanie Eleny jest puste.”

Wpatrywałem się w telefon.

Zadzwoniłem do mojej matki.

Bezpośrednio do poczty głosowej.

Ponownie.

Poczta głosowa.

„Znajdź jej numer” – powiedziałem.

Marco nie sprzeciwiał się.

Twarz Eleny zbladła.

Wróciłem do jej łóżka.

„Wszystko w porządku.”

Prawie się uśmiechnęła.

„Jesteś fatalnym kłamcą.”

“Ja wiem.”

„Kto był w moim mieszkaniu?”

“Nie wiem.”

„A twoja matka?”

“Nie wiem.”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA