„A teraz?”
Rozejrzał się po biurze.
Żaden z jego pracowników nie wyglądał już na szczególnie lojalnego.
Martin zamknął laptopa.
Rachel podała Danielowi wizytówkę.
„Skontaktowałem się już z księgowym śledczym. Claire przechowuje również wszystkie dokumenty, do których miała dostęp wczoraj”.
Daniel wpatrywał się w nią.
„Nie możesz zabrać dokumentów firmowych”.
Rachel uśmiechnęła się do niego bez humoru.
„Dowody możliwych przestępstw finansowych zwykle interesują osoby spoza tego budynku”.
Daniel znów na mnie spojrzał.
Na jego twarzy nie było widać zaniepokojenia.
Tylko strach.
I nagle zrozumiałem.
Wyrzucenie mnie nie było po prostu impulsywną reakcją na temperament ojca.
Potrzebowali, żebym odszedł, zanim odkryję za dużo.
—
O szóstej wieczorem siedziałem w kuchni Rachel z woreczkiem z lodem przy policzku i zranioną ręką uniesioną na ręczniku.
Daniel dzwonił siedemnaście razy.
Osiemnasty nadszedł, gdy Rachel robiła kawę.
Spojrzała na mój wibrujący telefon.
„Nie musisz odpowiadać.”
“Ja wiem.”
Mimo wszystko odpowiedziałem.
„Claire.”
Daniel brzmiał na wyczerpanego.
“Gdzie jesteś?”
„Z Rachel.”
„Wróć do domu.”
“NIE.”
„Musimy porozmawiać.”
„Miałeś okazję porozmawiać, kiedy twój ojciec mnie zaatakował.”
„Stracił panowanie nad sobą”.
Prawie się roześmiałem.
„Celowo przeszedł przez biuro, wziął kubek, wrócił, powiedział mi, że nauczy mnie szacunku i rzucił nim we mnie”.
Cisza.
Następnie:
„Tata nie powinien był tego robić”.
Była to najostrzejsza krytyka, jaką kiedykolwiek usłyszałem od Daniela pod adresem Richarda.
Stało się to o wiele za późno.
„Czego chcesz?”
„Muszę wiedzieć, co dałeś swojej siostrze.”
I tak to się stało.
Nie martwię się o swoją twarz.
Nie martwię się o moją rękę.
Zapisy.
„Nic jej nie dałem.”
„Co widziałeś wczoraj?”
Spojrzałem na Rachel.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






