REKLAMA

Jakże szczęśliwy był Paweł rok temu, kiedy piękna Vika zgodziła się zostać jego żoną. Ale to było wtedy, rok temu. Wtedy uchodził za bogatego jak na standardy ich prowincjonalnego miasteczka, z prawie stu milionami rubli na koncie. Teraz pozostały tylko gorzkie myśli.

REKLAMA
Jakże szczęśliwy był Paweł rok temu, kiedy piękna Vika zgodziła się zostać jego żoną. Ale to było wtedy, rok temu. Wtedy uchodził za bogatego jak na standardy ich prowincjonalnego miasteczka, z prawie stu milionami rubli na koncie. Teraz pozostały tylko gorzkie myśli.
REKLAMA

Jakże szczęśliwy był Paweł, gdy piękna Vika zgodziła się zostać jego żoną rok wcześniej. To było wtedy – rok temu. Wtedy był bogaty jak na standardy ich prowincjonalnego miasteczka, z prawie stu milionami rubli na koncie. Teraz zostały mu tylko gorzkie myśli:
„Jak mogłem nie zdawać sobie sprawy od początku, że Vika wyszła za mnie wyłącznie dla pieniędzy? Wtedy wierzyłem, że to miłość – prawdziwa miłość, o której marzyłem całe życie. Ale jaka miłość może być między piękną dwudziestotrzyletnią kobietą a nieatrakcyjnym, pracoholikiem, zwłaszcza jeśli jest od niej dziesięć lat starszym? Nigdy nie istniała i teraz nigdy nie będzie istnieć. Nigdy nie dowiem się, czym jest prawdziwa miłość.
Nasz miesiąc miodowy na Lazurowym Wybrzeżu kosztował pięć milionów rubli”. Oczywiście, mogliśmy tam spędzić wakacje o wiele taniej, ale rozpaczliwie chciałem zaimponować mojej młodej żonie. I zaimponowałem jej. Postanowiła, że ​​życie zawsze będzie takie samo.
I wtedy to wszystko się zaczęło.

Reklama

Drogi samochód. Modne butiki. Vika absolutnie nie miała zamiaru pracować, nawet z domu. Ich ogromne, czteropokojowe mieszkanie było zdecydowanie za duże, by utrzymać je w czystości, zwłaszcza że miała też gotować dla męża. Zatrudnili więc gosposię.
Vika wybrała nieatrakcyjną kobietę po trzydziestce, ale była świetną kucharką i utrzymywała mieszkanie w nieskazitelnej czystości.
I wtedy nadeszła ostatnia kropla.
Firma Pawła chyliła się ku upadkowi. Jeszcze dzień wcześniej można ją było uratować, ale Vika potajemnie wydała ostatnie cztery miliony rubli – swój fundusz awaryjny.
„Dlaczego dałem jej dostęp do moich pieniędzy?” – pomyślał. „Dlaczego pozwoliłem jej je wydać? Myślałem, że mam ich tak dużo, że nie dam rady wydać wszystkiego w ciągu całego życia. A jednak udało jej się wydać wszystko w rok. Wszystko się wali”.
„Dlaczego wziąłeś te pieniądze?” – zapytał Paweł, podnosząc głos do żony po raz pierwszy w życiu.
„Paweł, co ci jest?”
„Rozpaczliwie potrzebuję tych pieniędzy. Mój biznes upada. Gdzie on jest?”
„Kupiłam samochód. Mój był już stary i zniszczony” – odpowiedziała Vika bez cienia skruchy.
„To wszystko. Sprzedaję to mieszkanie”.
„A gdzie mam mieszkać?”
„Gdziekolwiek chcesz” – odparł stanowczo Paweł. „Dzisiaj idziemy do urzędu stanu cywilnego złożyć pozew o rozwód”.
„Dobra, chodźmy! Nie potrzebuję takiego nieudacznika jak ty. Podzielimy się naszym majątkiem małżeńskim, a potem odejdę”.
„Jedyny majątek, który nam pozostał, to twoje dwa samochody i biżuteria. To się podzielimy”.
„A co to za różnica?” – zapytała zdezorientowana Vika.
„Nie ma już czym się podzielić. Przegrałaś wszystko w rok”.
„Przeżyję bez ciebie”.
„Dobrze” – odparł Paweł, wciąż zdeterminowany. „Przygotuj się. Idziemy do urzędu stanu cywilnego”.
„Tak po prostu?”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA