REKLAMA

Jakże szczęśliwy był Paweł rok temu, kiedy piękna Vika zgodziła się zostać jego żoną. Ale to było wtedy, rok temu. Wtedy uchodził za bogatego jak na standardy ich prowincjonalnego miasteczka, z prawie stu milionami rubli na koncie. Teraz pozostały tylko gorzkie myśli.

REKLAMA
Jakże szczęśliwy był Paweł rok temu, kiedy piękna Vika zgodziła się zostać jego żoną. Ale to było wtedy, rok temu. Wtedy uchodził za bogatego jak na standardy ich prowincjonalnego miasteczka, z prawie stu milionami rubli na koncie. Teraz pozostały tylko gorzkie myśli.
REKLAMA


„Tak, absolutnie. Muszę pilnie sprzedać to mieszkanie”.
Miesiąc później ich rozwód został sfinalizowany.
Vika przeprowadziła się do innego biznesmena. Zabrała ze sobą dwa samochody, biżuterię, ubrania i inne rzeczy osobiste.
Paweł wystawił mieszkanie na sprzedaż.
Oczywiście mógł zaciągnąć pożyczkę pod zastaw mieszkania, ale czuł, że nie będzie miał z czego jej spłacić w ciągu najbliższego roku. Całkiem możliwe, że będzie musiał pożegnać się z biznesem na dobre.
Wkrótce znalazł się nabywca mieszkania. Uzgodnili cenę.
„Zabierz wszystkie meble” – powiedział nabywca, a jego głos brzmiał coś pomiędzy prośbą a rozkazem.
„Chcesz, żebym ci je zostawił?” – zaproponował Paweł.
„Nie. Kupię nowe meble. Kiedy możesz opuścić lokal?”
„Za dwa dni”.
Nabywca wyszedł.
W tym momencie sprzątaczka podeszła do Pawła.
„Pawle Wasiljewiczu, jeśli dobrze rozumiem, już dla ciebie nie pracuję”.
„Zgadza się, Marina. Nie mam już nawet mieszkania”.
Nagle coś sobie przypomniał.
„Wciąż jestem ci winien trzydzieści tysięcy rubli za ten miesiąc”.
„Dwadzieścia pięć tysięcy. To nie był cały miesiąc”.
Paweł zamarł, oszołomiony.
Dopiero wtedy zdał sobie sprawę, że nie ma już absolutnie żadnych pieniędzy, nawet 25 tysięcy rubli.
Ale pieniądze nie były jego jedynym problemem. Nie miał nawet gdzie mieszkać. Ostatnią rzeczą, jaka mu została, był jego biznes, który rozpadał się.
„Nie mam teraz pieniędzy. Czy mogłabyś poczekać kilka dni?”
„Dobrze”.
„Marina, weź z mebli to, czego potrzebujesz”.
„Pawle Wasiljewiczu, czy to naprawdę takie złe?”
Odpowiedział z głębokim westchnieniem.
„Nie mam już gdzie mieszkać”.
„Zamieszkaj ze mną” – powiedziała niespodziewanie, rumieniąc się. „Mam dwupokojowe mieszkanie i mieszkam sama”.
Paweł spojrzał ze zdumieniem na nieatrakcyjną kobietę.
Uświadomił sobie, że nic o niej nie wie, mimo że pracowała dla niego przez cały rok. Pamiętał tylko, że właśnie skończyła trzydzieści lat.
Wtedy dostrzegł coś niezwykłego w jej spojrzeniu. Czegoś, czego nigdy nie widział w oczach Viki.
Oczy Mariny czekały.
Nie rozumiał, na co czekają, ale mimo to czekały.
„Dobrze, Marina” – powiedział, a potem dodał przepraszająco: „Nie będę ci przeszkadzał”.
„W porządku”.
Uśmiechnęła się i pokręciła głową.
„W takim razie znajdę teraz trochę pieniędzy. W międzyczasie wybierz meble, których potrzebujesz. Zaraz je przeniesiemy”.
Potem się uśmiechnął.
„I Marina, przestańmy być dla siebie tacy formalni”.
Te dni były szczególnie trudne.
Kiedy Paweł znalazł wolną godzinę, jechał obejrzeć swój nowy dom. Mieszkanie znajdowało się w zwyczajnym, pięciopiętrowym budynku. Nie zostało nawet odnowione w nowoczesnym stylu i z jakiegoś powodu było prawie puste.
Widząc jego minę, Marina wyjaśniła:
„Wyrzuciłam stare meble. Twoje wkrótce zostaną dostarczone”.
„Nie mam dziś czasu. Niech je rozładują, zajmę się wszystkim później”.
Kobieta spojrzała na niego z czymś w rodzaju matczynej czułości.
„Zajmę się tym”.

„Marino, to weź to”.
Podał jej dziesięć tysięcy rubli i dodał z poczuciem winy:
„Nie mam już więcej”.
„Nie potrzebuję. Mam pieniądze. Powinnaś skupić się na rozwiązywaniu swoich problemów”.
Po czym natychmiast dodała:
„Usiądź i jedz”.
Kuchnia była mała, ale posiłek był dokładnie taki sam jak poprzednio – wszystkie potrawy, które uwielbiał.
Po posiłku Paweł się uśmiechnął.
„Dziękuję, Marino”.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA