„To nie jest ogłoszenie”.
„Dla ciebie to praktycznie konferencja prasowa”.
Niemowlę spało za szybą pokoju dziecięcego, jego mała pierś unosiła się pod białym szpitalnym kocykiem. Na kołysce wisiała tymczasowa karteczka z napisem: CHŁOPIEC – NIEZNANY.
„Nie pozwolę mu trafić do rodziny zastępczej, dopóki nie otrzymam wyników badań laboratoryjnych potwierdzających moje podejrzenia”.
Głos Daniela złagodniał. „Podejrzewasz to po jego oczach i liście napisanym znajomym charakterem pisma. Żadne z nich nie jest dowodem”.
„Numery identyfikacyjne pokrywają się z danymi z mojej kliniki”.
„Dane mogą zostać skradzione.”
„Kod autoryzacyjny był prywatny”.
„Prywatne nie oznacza niedostępne”.
Odwróciłam się od szyby.
„Dowiedz się, kto miał dostęp do moich próbek genetycznych”.
„Skontaktowałem się już z działem prawnym kliniki. Analizują dokumentację z dwunastu lat”.
“Jak długo?”
„Powiedzieli, że kilka dni roboczych.”
„Powiedz im, że mają czas do rana.”
Daniel westchnął. „Właśnie dlatego ludzie udają, że cię nie widzą w restauracjach”.
Jednak odsunął się, żeby zadzwonić.
Meredith podeszła do mnie kilka minut później. „Lily trafi dziś wieczorem do rodziny zastępczej”.
“NIE.”
Jej wyraz twarzy pozostał spokojny. „Panie Carter…”
„Ona mnie zna. Ufa pani Harris. Będzie się bała w domu obcego człowieka”.
„Ty też jesteś obcy.”
Słowa te poruszyły mnie bardziej, niż się spodziewałem.
Dla Lily nie byłem człowiekiem, którego nazwisko pojawiło się w magazynach finansowych. Byłem po prostu osobą, która otworzyła drzwi.
„Mam miejsce” – powiedziałem. „Mam personel. Możecie obejrzeć dom”.
„Nie chodzi tu o metraż kwadratowy”.
“Rozumiem.”
“Czy ty?”
Spojrzałem przez drzwi na Lily. Siedziała obok pani Harris, ostrożnie odwijając papierowe opakowanie ze słomki. Poprosiła pielęgniarkę, żeby zostawiła połowę kanapki na później, mimo że powiedziano jej, że jest więcej jedzenia.
„Zaczynam” – powiedziałem.
Meredith przyglądała mi się przez chwilę.
„Nagłe umieszczenie w rodzinie niespokrewnionej wymaga sprawdzenia przeszłości, oceny domu i zgody sądu. Twój związek z noworodkiem dodatkowo komplikuje sprawę”.
„Następnie rozdziel sprawy.”
„Są już połączeni emocjonalnie. Lily uważa, że to na niej spoczywa odpowiedzialność za jego ochronę”.
„Nie będę ingerować w twoje śledztwo”.
„To może być najmniej przekonująca obietnica, jaką dziś złożyłeś”.
Wbrew sobie, niemal się uśmiechnęła.
Do dziesiątej wieczorem zatwierdzono tymczasowe rozwiązanie. Lily mogła pozostać u mnie w domu przez czterdzieści osiem godzin pod opieką pani Harris, podczas gdy Meredith przeprowadzała ocenę stanu zdrowia. Dziecko miało pozostać w szpitalu do czasu ustabilizowania się jego stanu zdrowia i uzyskania wstępnych wyników badań DNA.
Kiedy powiedziałem o tym Lily, nie wydawała się uspokojona.
„A co z nim?” zapytała.
„Pielęgniarki zostaną z nim.”
„Całą noc?”
“Tak.”
„A co jeśli się obudzi i nikogo nie będzie znał?”
Nie miałem odpowiedzi.
Pani Harris uklękła obok niej. „W takim razie zostawimy mu coś znajomego”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






