„Czy możesz mi pokazać, nie korzystając z głównego korytarza?”
Skinęła głową.
„Mama pokazała mi te małe schodki za pralnią. Powiedziała, że dawno temu korzystała z nich służba.”
Znałem ten fragment. Został zapieczętowany, kiedy byłem nastolatkiem – a przynajmniej tak mi się wydawało.
Zoe ześlizgnęła się ze stołka i sięgnęła po moją rękę.
Zawahałem się.
Ludzie bali się mnie dotykać.
Nawet lojalni mężczyźni czekali na pozwolenie, zanim zbliżyli się na wyciągnięcie ręki. A jednak Zoe trzymała moje palce tak, jakbym nie był najniebezpieczniejszym mężczyzną w Chicago, a jedynie jedynym dorosłym, który stał między nią a ciemnością.
W milczeniu wyszliśmy na korytarz.
Wyciągnąłem pistolet.
Zoe zauważyła broń, ale nic nie powiedziała.
Światła awaryjne powinny były się włączyć automatycznie. Nie włączyły się. Marco wyłączył nie tylko kamery. Odciął rezydencję od sieci miejskiej i wyłączył generator zapasowy.
Każdy szczegół został zaplanowany.
Prawdopodobnie każde wejście było zabezpieczone.
A gdzieś w środku rezydencji ktoś mu pomagał.
Dotarliśmy do pralni.
Zoe odsunęła półkę ze złożoną pościelą i odsłoniła wąskie drewniane drzwi.
Wpatrywałem się w to.
Mosiężny zatrzask został niedawno wypolerowany.
Ktoś korzystał z tego przejścia.
„Kto pokazał to twojej matce?” – zapytałem.
„Ona już wiedziała.”
“Odkąd?”
Zoe wzruszyła ramionami. „Mama wie mnóstwo rzeczy”.
Otworzyłem drzwi.
Wąskie schody prowadziły w ciemność.
W korytarzu unosił się zapach kurzu, zimnego kamienia i starych tajemnic. Wszedłem pierwszy, a potem poprowadziłem Zoe za sobą. Drzwi zamknęły się bezszelestnie.
Gdy schodziliśmy, usłyszeliśmy stłumione kroki na podłodze nad nami.
Co najmniej czterech mężczyzn.
Może więcej.
„Trzymaj się blisko” – szepnąłem.
Zoe skinęła głową.
Schody prowadziły pod kuchnię i skręcały w stronę kwater służby. Pamiętam, jak eksplorowałem te tunele jako chłopiec, ukrywając się przed ojcem po stłuczeniu jednej z jego kryształowych karafek. Przejścia łączyły niemal każde skrzydło rezydencji, choć większość podobno została zamurowana podczas remontu.
Teraz przed nami pojawiło się słabe światło.
Świeca.
Dotarliśmy do ukrytego panelu za szafą na pościel dla służby. Przez szparę w drewnie zobaczyłem korytarz przed pokojem Zoe.
Drzwi były otwarte.
W środku kobieta słabo kaszlała.
„Mamo” – wyszeptała Zoe.
Przyłożyłem palec do ust.
Z pokoju wyszedł mężczyzna.
Żaden z moich.
Miał na sobie czarny mundur taktyczny i trzymał pistolet z tłumikiem. Mankiet jego rękawa był poplamiony krwią, choć nie byłem w stanie stwierdzić, czy należała do niego, czy do kogoś innego.
Odwrócił się w stronę odległego korytarza.
Otworzyłem ukryty panel na tyle szeroko, żeby móc oddać jeden strzał.
Strzał był niemal bezgłośny.
Mężczyzna padł, zanim zdążył wydać jakikolwiek dźwięk.
Zoe ukryła twarz w moim płaszczu.
Podniosłem ciało i wniosłem je do przejścia, zamykając za nami panel.
„Nie musisz patrzeć” – powiedziałem jej.
Skinęła głową i drżała.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






