Z jej twarzy odpłynęła krew.
„Antonio.”
Jej szok trwał mniej niż sekundę.
Potem się uśmiechnęła.
„Wróciłeś wcześniej do domu.”
Podniosłem pistolet.
Zamknęła za sobą drzwi.
Co dziwne, nie wyglądała na przestraszoną.
„Powinieneś to odłożyć” – powiedziała.
„Otrułeś kobietę w moim domu.”
Lily sapnęła.
Wzrok Eleny powędrował w stronę drzwi łazienki.
„Gdzie jest dziecko?”
„Bezpieczny od ciebie.”
„Nic już nie jest bezpieczne”.
Powoli zdjęła rękawiczki.
„Nie masz pojęcia, w co się wpakowałeś.”
„Wiem wystarczająco dużo.”
“Czy ty?”
Jej głos pozostał spokojny, niemal rozbawiony.
„Uważasz, że Marco zdradza cię dla Vescaris. Myślisz, że Samuel pomógł to zorganizować. Myślisz, że spędziłem trzy lata, uwodząc cię, żeby dostać się do twojego imperium”.
„A ty nie?”
Elena podeszła bliżej.
Pistolet nadal był wymierzony w jej serce.
„Gdybym chciał twojej śmierci, Antonio, umarłbyś w Nowym Jorku”.
„Powiedziałeś im, że tak zrobię.”
„Powiedziałem im to, co musieli usłyszeć”.
Oczy Lily rozszerzyły się.
Elena spojrzała na nią.
„A ty” – powiedziała – „miałeś wczoraj wyjechać z Chicago z córką”.
„Nie miałem dokąd pójść”.
„Dałem ci pieniądze.”
„Marco wziął to.”
Po raz pierwszy na twarzy Eleny pojawił się autentyczny gniew.
„On co?”
„Masz nadzieję, że uwierzę, że ich chroniłeś?” – zapytałem.
Elena spojrzała na mnie.
„Oczekuję, że przeżyjesz wystarczająco długo, żeby to zrozumieć”.
Gdzieś nad nami rozległy się strzały.
Trzy gwałtowne serie.
Potem krzyk.
Dom stał się polem bitwy.
Elena podeszła do okna.
Zablokowałem jej drogę.
„Kto strzelił?”
„Moi ludzie, jeśli jeszcze żyją.”
„Twoi ludzie?”
„Nie wszyscy na zewnątrz należą do Marco.”
Powoli sięgnęła do kieszeni płaszcza.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






