Ale jedynym haczykiem, który mnie dziś zaniepokoił, był błędny SMS napisany przez dziecko, utkwiony w mojej piersi niczym kula, która w jakiś sposób stała się kompasem.
Rozdział 7: Głosowanie
Następnego ranka zwołałem nadzwyczajne zebranie w klubie.
Chłopaki przybyli szybko. Niektórzy wciąż pachnieli drogą. Inni wyglądali, jakby spali w butach. Każdy z nich miał w sobie tę cichą gotowość, którą ludzie często mylą z przemocą.
Stanąłem przy stole, przy którym zazwyczaj załatwialiśmy sprawy klubowe.
Dziś wieczorem nie chodziło o interesy.
„To Sarah Lane” – powiedziałam. „Samotna matka. Dziecko ma dziewięć lat. Chłopak złamał jej rękę. Siedzi w więzieniu. Ale to nie wszystko. Jest winien pieniądze ludziom Ly. Windykatorzy krążą”.
W pokoju rozległ się cichy szmer.
Podniosłem rękę. „Nie ścigamy nikogo. Nie zaczynamy wojny. Zapewniamy ochronę i wsparcie. Zgodne z prawem. Ludzkie”.
Reaper zmrużył oczy. „Grozą dzieciakowi?”
„Nie bezpośrednio” – powiedziałem. „Ale słyszałeś ten ton. Będą ściskać, gdziekolwiek zaboli”.
Chains splunął na bok, a w jego głosie wyraźnie słychać było obrzydzenie. „Tchórze zawsze tak robią”.
Skinęłam głową. „Sarah nie może wrócić do domu. Potrzebuje bezpiecznego miejsca. Potrzebuje pomocy. Meera potrzebuje stabilizacji. Terapii. Szkoły. Normalnego życia. Głosuję: wspieramy ich. Pokrywamy pierwszy miesiąc czynszu w bezpiecznym miejscu. Zakupy spożywcze. Transport. Pomoc prawną”.
W pokoju zapadła cisza.
Nie dlatego, że ktoś się nie zgadzał.
Ponieważ każdy mężczyzna zastanawiał się, co oznacza to zobowiązanie.
Potem Reaper stanął pierwszy.
„Wszystko na raz.”
Chains wstał. „Wszystko na raz.”
Gunner poszedł za nim. „Wszystko na raz.”
Jedna po drugiej podnosiły się ręce.
Pokój wypełniony mężczyznami noszącymi blizny i historie, którzy postanowili stać się siatką bezpieczeństwa.
Jednomyślny.
Wydechnąłem.
„Dobrze” – powiedziałem. „No to ruszamy.”
I tak zrobiliśmy.
Znaleźliśmy mieszkanie należące do właściciela, który był winien Wrenchowi przysługę. Spokojna okolica. Dwie sypialnie. Blisko przyzwoitej szkoły.
Kobiety z klubu zbierały ubrania i pościel. Mężczyźni nosili meble, jakby budowali fortecę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






