REKLAMA

Historia, która opowiada mi tę historię, w tym momencie, gdy mój papier przychodzi do mnie tyle razy, jest długi i trudny do przełknięcia. Nie wydaje mi się, żeby coś było „pospolite”, a jest obraz, który można zobaczyć, zanim pojawi się obraz tego, co chcesz zobaczyć.

REKLAMA
Historia, która opowiada mi tę historię, w tym momencie, gdy mój papier przychodzi do mnie tyle razy, jest długi i trudny do przełknięcia. Nie wydaje mi się, żeby coś było „pospolite”, a jest obraz, który można zobaczyć, zanim pojawi się obraz tego, co chcesz zobaczyć.
REKLAMA

Jutro jest owocem lat oczekiwania. Lat strachu, bólu i cichych modlitw. Niezliczonych wizyt u lekarzy. Niekończących się nocy niepewności. Chwil, w których prawie się poddaliśmy – ale nie poddaliśmy.

Ta operacja… to nie jest zwykły zabieg.

To jest szansa.

Szansa na lepsze oddychanie.
Szansa na poczucie się lżejszym.
Szansa na życie bez bólu kontrolującego każdą chwilę.

A może nawet… szansa, żeby znów poczuć się normalnie.

Boję się. Nie będę kłamać.

Myśl o wejściu do tego pokoju, zamknięciu oczu i niewiedzy, co się stanie – sprawia, że ​​serce bije mi szybciej. Co, jeśli coś pójdzie nie tak? Co, jeśli obudzę się inny?

Ale potem myślę o tym wszystkim, co już przeżyłam.

I zdaję sobie sprawę, że
jestem silniejsza niż mój strach.

Dziś wieczorem usiądę z mamą. Nie będziemy dużo rozmawiać. Nie musimy. Nasza cisza rozumie wszystko. Będzie trzymać mnie za rękę, jak zawsze, a ja poczuję się bezpiecznie, choćby na chwilę.

Jutro wejdę do tego pokoju nie jako ofiara, lecz jako wojownik.

Nie dlatego, że się nie boję,
ale dlatego, że i tak wybieram nadzieję.

Jeśli to czytasz, mam tylko jedno pytanie:

Proszę, życzcie mi powodzenia.
Nie tylko w kwestii operacji…
ale i życia, które czeka mnie po drugiej stronie.

Bo jestem gotowy.

Gotowy do wyleczenia.
Gotowy, by znów się uśmiechać.
Gotowy do życia.

🙏✨

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA