„Prognozowane zyski są wyjątkowe”.
Kliknął na slajd, który widziałem rano.
Na ekranie pojawił się piękny wykres wzrostowy.
„Dwudziestoletnie prognozy wskazują na potencjalny zwrot na poziomie trzystu procent lub więcej przy sprzyjających warunkach rynkowych, przy jednoczesnym kontrolowanym ryzyku spadkowym poprzez dywersyfikację i etapowe rozmieszczanie kapitału”.
Zebranym spodobało się określenie „kontrolowane narażenie na straty”.
Brzmiało to odpowiedzialnie.
W ten sposób niebezpieczne idee przetrwały posiedzenia zarządów.
Pożyczyli odpowiedzialny język.
Następnie wystąpiła Catherine.
Jej relacja była przejrzysta, profesjonalna i przekonująca. Opisała struktury operacyjne, opłaty za zarządzanie, strategię komunikacji z klientem, nadzór nad zgodnością z przepisami, pozycjonowanie marki i możliwości przejęcia. Zawsze potrafiła sprawić, że plan wydawał się nieunikniony.
Gdybym nie znał tych liczb, być może byłbym pełen podziwu dla tego spektaklu.
Ale wiedziałem.
A każde wygładzone zdanie zależało od pieniędzy, których nie posiadali.
Kiedy Catherine skończyła, mój ojciec skinął głową w stronę tablicy.
„Zanim przejdziemy do głosowania, oddamy głos uczestnikom, którzy będą mogli zadawać pytania”.
Richard Chin lekko uniósł rękę.
„Chciałbym lepiej zrozumieć profil ryzyka. To znaczna część zarządzanych aktywów. Jaka ochrona przed spadkami jest dostępna, jeśli rynki kryptowalut i technologie wzrostu zaczną jednocześnie spadać?”
Dawid zaczął natychmiast.
„Strategia dywersyfikacji uwzględnia zmienność sektora poprzez—”
„Nieprawda” – powiedziałem.
Mój głos nie był głośny.
Nie było takiej potrzeby.
Wszystkie głowy się odwróciły.
Pokój zdawał się zastygnąć w bezruchu, gdy dobiegał z niego cichy szum projektora.
Dawid spojrzał na mnie najpierw ze zdziwieniem, potem z irytacją.
“Przepraszam?”
Trzymałem ręce na laptopie.
„Prezentowany przez Państwa model dywersyfikacji nie uwzględnia prawidłowo korelacji między rynkami kryptowalut a sektorem technologicznym. Jeśli oba rynki odnotują spadki w tym samym czasie, co zdarzyło się już nie raz w niedawnej historii rynku, ryzyko spadku znacznie przekroczy piętnastoprocentowe maksimum pokazane w Państwa prognozie”.
Dawid wpatrywał się we mnie.
Catherine przyjrzała się uważniej.
Wyraz twarzy mojego ojca stał się beznamiętny.
„Emma” – powiedział David, wymuszając śmiech – „to zebranie zarządu, a nie sesja pomocy technicznej”.
„Jestem tego świadomy.”
„W takim razie może powinieneś zająć się naprawą komputerów, tam gdzie twoje miejsce, a strategię finansową zostawić ludziom, którzy się na niej znają”.
Nastąpiła mała zmiana w gronie uczestników spotkania.
Nie do końca śmiech.
Coś gorszego.
Dyskomfort mieszał się z aprobatą ludzi, którzy nie chcieli, aby ktokolwiek ich postrzegał jako zgadzających się.
Catherine spojrzała na swój tablet z lekkim uśmiechem.
Tata nic nie powiedział.
Ta cisza powiedziała mi wszystko.
Przez lata słuchałem, jak odprawiają mnie w zaciszu domowym.
Był to pierwszy raz, kiedy zrobili to przed zarządem.
Spojrzałem na Davida.
„Rozumiem to doskonale. Twój model jest wadliwy. Prognozy dwudziestoletnie opierają się na sześciu miesiącach założeń ekstrapolowanych poza wiarygodność statystyczną. Twoje kalkulacje ryzyka ignorują czynniki korelacji, które powinien wychwycić każdy analityk z pierwszym rokiem.
Twarz Dawida poczerwieniała.
„Dość tego” – rzekł ostro mój ojciec.
Odwróciłam na niego wzrok.
To mu się nie podobało.
„Emma, jeśli nie potrafisz zachować się kulturalnie podczas posiedzeń zarządu…”
„Ona ma rację” – powiedział Richard Chin.
W pokoju znów zapanował spokój.
Tym razem ruch nie był dyskomfortem.
To była uwaga.
Richard spoglądał na swój tablet, przeglądając materiały prezentacyjne.
„Te prognozy są wątpliwe” – powiedział. „Chciałbym dokładnie wiedzieć, jaki zestaw danych został wykorzystany do wygenerowania modelu długoterminowego”.
Dawid odpowiedział zbyt szybko.
„Nasz wewnętrzny zespół analityczny przygotował prognozy”.
„Która składa się z Davida i dwóch analityków, których zatrudnił w zeszłym kwartale” – powiedziałem. „Żaden z nich nie ma znaczącego doświadczenia w obrocie rynkami aktywów cyfrowych”.
Dawid obrócił się w moją stronę.
„Emma, ostrzegam cię.”
Jego ton prezentacji ucichł. Wypolerowana pewność siebie pękła, a pod nią pojawiło się coś o wiele brzydszego.
“Wyjechać.”
„Myślę, że nie powinna tego robić” – powiedziała Maria Santos.
Catherine gwałtownie odwróciła głowę w jej stronę.
Maria nie odwróciła ode mnie wzroku.
„Wywołuje uzasadnione obawy. Chciałbym usłyszeć więcej”.
„Ona pracuje w dziale wsparcia IT” – powiedziała Catherine.
Słowa zabrzmiały łagodnie i chłodno.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






