Dwa poranki później usłyszałem głuchy odgłos na zewnątrz.
Reklama
Barbara klęczała na jednym kolanie przy krawężniku. Jedną rękę miała rozłożoną na chodniku.
Drugi nadal trzymał górną część worka na śmieci.
Anna już ruszyła w stronę drzwi.
“Pospiesz się.”
Przebiegliśmy przez ulicę.
Barbara próbowała wstać.
„Nic mi nie jest” – powiedziała.
Nie było z nią dobrze.
Reklama
Z bliska jej skóra pod makijażem miała szary odcień.
Jej szalik się zsunął, odsłaniając kępki łysienia.
Wyglądała na mniejszą niż torba stojąca obok niej.
„Nie stój jeszcze” – rzekła Anna, klękając.
„Ciężarówka zaraz tu będzie” – szepnęła Barbara.
„Torba może poczekać”.
„Nie. Proszę. To ostatni odbiór przed sobotą.”
Reklama
Anna i ja pomogliśmy jej wejść do domu.
Jej kuchnia była jasna i nieskazitelnie czysta, ale obok zlewu stały buteleczki z tabletkami.
Kalendarz na lodówce był zapełniony wizytami lekarskimi.
Posadziliśmy ją przy stole.
Anna przyniosła wodę, podczas gdy ja stałam niezręcznie przy drzwiach.
Barbara spojrzała na mnie, a ja nie mogłem się powstrzymać od wykrzyknienia:
„Otworzyłem jedną z toreb.”
Reklama
Na jej twarzy pojawił się błysk gniewu, po czym wróciła do normalnego wyglądu.
“Przepraszam.”
“Nie miałeś prawa.”
“Ja wiem.”
„Nie, nie sądzę, żebyś wiedział. Nie masz prawa grzebać w moich prywatnych rzeczach.”
Spuściłem wzrok.
“Masz rację.”
Reklama
Barbara przyglądała mi się przez chwilę, po czym spojrzała na Annę.
“Dziękuję za pomoc.”
Anna usiadła obok niej. „Jesteś chora?”
Barbara dotknęła brzegu szalika.
„Rak jajnika w czwartym stadium. Lekarze uważają, że zostało mi miesiąc lub dwa”.
Usiadłem mimowolnie.
„Mój syn wraca do domu w sobotę” – kontynuowała. „David. Nie był w tym domu od czasu, gdy wyszedł”.
Reklama
„Rozmawialiśmy z Pattersonem” – powiedziałem. „Nie mieliśmy prawa wtrącać się, ale po prostu się martwiliśmy. Przykro nam z powodu tego, co stało się z pani córką”.
Barbara skinęła głową, wyglądając na wyczerpaną i powstrzymując łzy.
„W worku na śmieci są jej rzeczy, ale nie wszystkie są śmieciami. Czarne worki z zielonymi metkami trafiają do organizacji charytatywnej dla nastolatek. Ubrania, książki, przybory szkolne. Nieoznakowane worki na śmieci są na rzeczy uszkodzone. Zostawiam też kilka rzeczy osobistych.”
Pomyślałem o ramkach.
„Widziałem zdjęcia.”
Reklama
„Duplikaty. Miałam ich całe pudła. Niektóre były w moim pokoju, inne u Emily, a jeszcze inne w pokoju jej brata”.
Jej głos stał się bardziej napięty.
„Nie wyrzucę wartościowych rzeczy mojej córki na wysypisko śmieci”.
Wstyd zalał mnie tak mocno, że prawie nie mogłem oddychać.
„Po co teraz sprzątać pokój?” – zapytała Anna łagodnie.
„Bo Dawid przychodzi, żeby się ze mną pożegnać”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






