REKLAMA

Kiedy byłem na wakacjach z kuzynami, mój telefon rozświetlił się wiadomością: „Wsiadaj do samolotu do domu. Nie mów rodzicom, że lecisz”. Po wylądowaniu na pokładzie czekał prawnik i dwóch śledczych.

REKLAMA
Kiedy byłem na wakacjach z kuzynami, mój telefon rozświetlił się wiadomością: „Wsiadaj do samolotu do domu. Nie mów rodzicom, że lecisz”. Po wylądowaniu na pokładzie czekał prawnik i dwóch śledczych.
REKLAMA

„Nie” – odpowiedział Luis. „I dla twojego bezpieczeństwa chcielibyśmy, żeby na razie tak pozostało”.

Bezpieczeństwo.

To słowo sprawiło, że wszystko wydało się wyraźniejsze.

Spojrzałem na Margaret. „Mówisz, że mnie porwali?”

Nie odpowiedziała od razu. To mnie przeraziło bardziej niż cokolwiek innego.

„Mówimy, że istnieją wystarczające dowody, aby ponownie otworzyć sprawę zaginięcia Natalie Pierce” – powiedziała. „I wystarczające dowody, aby uznać, że Martin i Elaine Ellison świadomie wychowali dziecko, które nie było ich dzieckiem”.

To zdanie coś we mnie złamało.

Myślałam o mojej mamie – Elaine – pokazującej mi, jak zaplatać warkocze przed moim pierwszym szkolnym przedstawieniem. Myślałam o ojcu, który zbyt głośno klaskał na moim ukończeniu liceum, ośmieszając mnie przed wszystkimi. Myślałam o porankach Bożego Narodzenia, obdartych kolanach, kłótniach o odrabianie prac domowych, zapachu kawy taty i lawendowego balsamu mamy.

Nic z tego nie wydawało się fałszywe.

To była najgorsza część.

„Jak to się stało?” zapytałem.

Margaret otworzyła kolejną część teczki. „Twoja ciotka Rebecca skontaktowała się ze mną trzy miesiące temu. Znalazła stare pudełko do przechowywania należące do twojego dziadka po jego śmierci. W środku były listy od Martina, napisane krótko po katastrofie Pierce’a. Były niejasne, ale niepokojące”.

Daniel położył kopię przede mną.

Pismo należało do mojego ojca.

Elaine mówi, że to Boża odpowiedź. Nikt jeszcze nie pytał o dziecko. Jeśli odejdziemy teraz, to i tak może się udać.

Ścisnęło mi się gardło.

Luis powiedział: „Rebecca znalazła też szpitalną bransoletkę z imieniem Natalie Pierce”.

Przyłożyłem obie dłonie do ust.

„Nie poszła od razu na policję” – powiedziała Margaret. „Bała się. Martin ma znajomych w departamencie. Teraz jest na emeryturze, ale wciąż ma kontakty. Najpierw zgłosiła się do mnie, bo lata temu prowadziłam sprawę cywilną dotyczącą rodziny Pierce’ów”.

„Rodzina Pierce?” – zapytałem.

Twarz Margaret złagodniała. „Twój dziadek ze strony matki żyje. Thomas Whitaker. Przez dwadzieścia jeden lat wierzył, że jego wnuczka nie żyje, została sprzedana lub utracona na zawsze”.

Opuściłem ręce.

„On wie?” – wyszeptałam.

„Wie, że znaleźliśmy duże prawdopodobieństwo. Nie wie, że przybyliście. Chcieliśmy najpierw z wami porozmawiać”.

To było za dużo. Każdy fakt był jak kolejny kamień przygniatający moją pierś.

Mimo wszystko wstałem.

„Muszę ich zobaczyć.”

Margaret wyglądała na zaniepokojoną. „Claire…”

„Nie” – powiedziałam, silniejsza niż czułam. „Natalie. Claire. Nawet nie wiem. Ale muszę spojrzeć na Martina i Elaine i zapytać ich, co zrobili”.

Daniel i Luis wymienili spojrzenia.

„Możemy to załatwić bezpiecznie” – powiedział Daniel. „Nie u nich w domu”.

Pokręciłem głową. „Jeśli zobaczą śledczych, skłamią. Uciekną. Zniszczą wszystko, co zostanie”.

Margaret patrzyła na mnie przez dłuższą chwilę. „Co sugerujesz?”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA