Jej oczy złagodniały. „Och, kochanie.”
Przytuliła mnie.
Stałem sztywno w jej ramionach, próbując połączyć kobietę, która mnie trzymała, z kobietą, która być może wyciągnęła mnie z rozbitego samochodu, podczas gdy moi prawdziwi rodzice leżeli martwi zaledwie kilka metrów dalej.
Mój ojciec wrócił do garażu dwadzieścia minut później.
Martin Ellison miał sześćdziesiąt jeden lat, szerokie ramiona, siwe skronie i opanowany spokój człowieka, który kiedyś nosił odznakę. Uśmiechnął się na mój widok.
„Oto moja dziewczyna” – powiedział.
Moja dziewczyno.
Te słowa podziałały jak cios w twarz.
Kolacja była nie do zniesienia.
Elaine pytała o moich kuzynów. Martin narzekał na korki. Odpowiedziałem tylko tyle, żeby brzmieć na zmęczonego. Przez cały czas im się przyglądałem. Jego dłoniom. Jej oczom. Ciszy między nimi.
Po kolacji Elaine zmywała naczynia, a Martin nalewał kawę.
Stanąłem w drzwiach i powiedziałem: „Czy mogę cię o coś dziwnego zapytać?”
Mój ojciec podniósł wzrok. „Jak to dziwne?”
Wymusiłem cichy śmiech. „Historia medyczna. Emma robiła dla zabawy jeden z tych zestawów DNA do badań przodków i uświadomiła mi, że niewiele wiem o historii zdrowia naszej rodziny”.
Elaine upuściła łyżkę.
Uderzył w zlew z ostrym, metalicznym trzaskiem.
Wzrok Martina powędrował w jej stronę, a potem znów na mnie.
„Co chcesz wiedzieć?” zapytał.
Starałam się mówić spokojnie. „Tylko podstawy. Jakieś genetyczne predyspozycje po którejś ze stron? Choroby serca? Rak? Myślałam, że może powinnam zrobić też test DNA”.
Elaine zakręciła wodę.
W kuchni zapadła cisza.
Martin odstawił kawę. „Te testy to bzdura. Sprzedają twoje informacje”.
„Wiem” – powiedziałem. „Ale i tak może być ciekawie”.
„To nie jest tego warte.”
Jego ton nie był już ojcowski. To był rozkaz.
Elaine powoli osuszyła dłonie. „Claire, dlaczego to się teraz pojawia?”
Wzruszyłem ramionami. „Bez powodu”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






