Mimo wszystko, to były urodziny Ariel. Kiedy Clara się pojawiła, jej matka postanowiła skupić się na chwili obecnej, a nie na przeszłości. Była szczerze zadowolona, że Clara zadała sobie trud, żeby się pojawić.
Przez jakiś czas nie było żadnego konfliktu. Dzieci się bawiły. Dorośli jedli. Ariel biegała po podwórku z niepohamowaną energią, jaką może mieć tylko trzylatek.
Następnie Clara wyszła z basenu ubrana w jednoczęściowy kostium kąpielowy.
Prawie w tym samym momencie obok nas przebiegła Ariel z grupą dzieci zmierzających w stronę stoiska z lodami.
Nagle się zatrzymała. Spojrzała na Clarę.
Następnie wskazała na brzuch Klary i głośno oznajmiła, że Tatuś tam jest.

Reakcja była natychmiastowa. Ludzie się śmiali, bo na początku brzmiało to dokładnie jak dziwne zdanie, które małe dziecko mogłoby wypowiedzieć, nie rozumiejąc, jak bardzo zagmatwane jest dla dorosłych.
Mama Ariel też się roześmiała. Przez chwilę myślała, że to będzie jedna z tych zabawnych historii rodzinnych, które wszyscy powtarzają latami. Trzylatka mówi coś zupełnie przypadkowego, wszyscy się śmieją, a dziecko w końcu dorasta i zaczyna się wstydzić, że w ogóle to powiedziało.
Ale potem zauważyła, że Ariel nie żartuje.
Zażenowanie zniknęło, a jego miejsce zajął niepokój.
Podeszła, delikatnie opuściła wskazującą dłoń Ariel i wyjaśniła, że wskazywanie na czyjeś ciało jest niegrzeczne. Próbowała skierować córkę z powrotem w stronę innych dzieci.
Ariel odmówiła. Jej wyraz twarzy się zmienił. Spoważniała, wręcz zdenerwowana. Upierała się, że tata tam jest i że ktoś musi go uratować.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





