„Jak udało jej się zrobić zdjęcie z pokoju dziecięcego w szpitalu?” – zapytała Evelyn.
Melissa przyszła z instrukcją wypisu akurat w chwili, gdy pytanie opuściło usta Evelyn. Spojrzała z twarzy na twarz i zamarła.
„Wszystko w porządku?”
Podniosłem zdjęcie.
„Czy istnieje sposób, aby gość mógł zabrać ze szkółki takie zdjęcie?”
Melissa podeszła bliżej. Jej wyraz twarzy zmienił się, gdy to zobaczyła.
„To z oddziału noworodkowego.”
„Więc ktoś w szpitalu to zabrał?”
„Możliwe. Albo ktoś miał dostęp do okienka i sfotografował kartkę z kołyski.”
„Ale Whitney nie było przy narodzinach Noaha”.
Melissa zawahała się. „Pozwól mi coś sprawdzić”.
Wyszła z pokoju i zrobiła zdjęcie dopiero wtedy, gdy Richard poprosił ją o zrobienie kopii i oddanie oryginału.
Daniel usiadł powoli.
„Nie rozumiem” – powiedział. „Dlaczego Whitney miałaby to zrobić?”
Spojrzałem na puste drzwi.
Wygląda jak ona.
Nie, on wygląda jak Claire.
Jej.
Przez moją głowę przeszła zimna, niemożliwa myśl, a potem zniknęła, zanim zdołałem ją nazwać.
Richard zdawał się widzieć to na mojej twarzy.
„O czym myślisz?”
“Nie wiem.”
Ale wiedziałem jedno: Whitney nie była obojętna wobec Noaha. Obserwowała go, zanim jeszcze przyznała, że istnieje.
Dwie godziny później Melissa wróciła z administratorką szpitala, panią Alvarez, opanowaną kobietą o srebrnych włosach i odznaką precyzyjnie przypiętą do kurtki.
„Nie mogę swobodnie udostępniać informacji o personelu prywatnym” – powiedziała pani Alvarez – „ale mogę potwierdzić, że ktoś zadzwonił do oddziału położniczego dzień po narodzinach Noaha i zapytał, czy Claire Bennett urodziła chłopca”.
Moje palce zacisnęły się na kocu.
“Kto?”
„Dzwoniąca osoba przedstawiła się jako twoja siostra”.
„Whitney.”
“Tak.”
„Czego ona chciała?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






