„Nie o to pytałem.”
„Nie ma żadnych aktywnych roszczeń” – powiedział Alex. „Faktycznie rzecz biorąc, na najwcześniejszym etapie była wykonawcą”.
Słowo „wykonawca” spadło na mnie niczym upuszczona szklanka.
Wstałem.
Nie ma pośpiechu.
Nie podnoś głosu.
Zapiąłem marynarkę i wziąłem do ręki czerwony folder.
Wszystkie głowy się odwróciły.
Alex mnie zobaczył i stracił kontakt z rzeczywistością.
„Właściwie” – powiedziałem, a mój głos niósł się wyraźnie po całym pomieszczeniu – „nie byłem wykonawcą”.
Wszedłem do przejścia.
„Jestem architektem.”
Przejście z ostatniego rzędu do pierwszego zajęło może trzydzieści sekund.
Wydawało się, że trwało dłużej, bo cisza rozciąga czas.
Moje obcasy stukały o wypolerowaną podłogę.
Nikt się nie ruszył.
Nie bezpieczeństwo.
Nie Brad.
Nie Chloe.
Nie Alex.
Spokojna kobieta w dopasowanym garniturze z teczką prawną nie jest traktowana w takich pokojach jak przeszkadzajka. Jest traktowana jak fakt, że spóźniła się.
Elias szedł krok za mną.
Zatrzymałem się obok Petera w pierwszym rzędzie, jakieś trzy metry od sceny.
Alex stanął na podium.
„Meera” – powiedział do mikrofonu.
Opinie narzekały.
„Usiądź. Porozmawiamy o tym później.”
„Nie” – powiedziałem. „Żądacie od tej sali setek milionów dolarów na podstawie niekompletnej historii własności. Omówimy to teraz”.
W pokoju rozległy się szmery.
Podałem Peterowi czerwoną teczkę.
„W środku znajdą Państwo oryginalną umowę założycielską podpisaną sześć lat temu, klauzulę weta dotyczącą własności intelektualnej, klauzulę automatycznego odnowienia, dwuletnią poprawkę dotyczącą istotnych przekłamań, stosowne zapisy patentowe oraz podpisane oświadczenie o zgodności, w którym uznano, że nierozstrzygnięte spory dotyczące własności intelektualnej i założycieli stanowią istotną przeszkodę dla notowania na giełdzie”.
Peter otworzył teczkę.
Siedzący obok niego bankierzy pochylili się.
Alex próbował się roześmiać.
Nie udało się.
„To osobista zemsta” – powiedział. „To niezadowolona była dziewczyna, która próbuje zyskać przewagę”.
I tak to się stało.
Jego ostatnia czysta karta.
Nie prawo.
To nie jest fakt.
Reputacja.
Spojrzałem na Petera, nie na Alexa.
„Przeczytaj paragraf 14B.”
Peter poprawił okulary.
Gdy przemówił, jego głos był suchy.
„Kapitał klasy B będący w posiadaniu Meery Patel zachowuje prawo weta w przypadku przeniesienia, sprzedaży, oferty publicznej lub restrukturyzacji obejmującej podstawowe aktywa własności intelektualnej, niezależnie od roli operacyjnej lub aktualnego statusu zatrudnienia”.
Spojrzał w górę.
„Czy to zostało ujawnione?”
Twarz Alexa się napięła.
„Umowa wygasła”.
Elias przemówił po raz pierwszy.
„Klauzula 22.”
Peter przewrócił stronę.
Elias kontynuował.
„Automatyczne przedłużenie na kolejne pięcioletnie okresy, chyba że obie strony wypowiedzą umowę na piśmie. Czy umowa została wypowiedziana na piśmie?”
Alex nic nie powiedział.
„Naprawdę?” zapytał Piotr.
„Uważałem, że sprawa straciła ważność” – powiedział Alex.
„Uwierzyłeś” – powiedziałem – „ponieważ nie przeczytałeś klauzuli”.
Pojawiły się telefony.
Analitycy zaczęli pisać.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





