— Nie.
— Oni już dokonali tego wyboru za niego.
Margaret zaśmiała się krótko i gorzko.
— Nie doceni tego spektaklu.
Otworzyłam drzwi wejściowe.
— Policja też go nie doceni.
Po raz pierwszy pewność siebie zniknęła z jej twarzy.
Wyniosłam Emmę, zanim ktokolwiek zdążył odpowiedzieć.
Tej nocy zamieszkałam w hotelu nad jeziorem Michigan.
Napełniłam wannę ciepłą wodą i patrzyłam, jak Emma stopniowo przestaje drżeć.
Jej skóra głowy pokryta była małymi czerwonymi plamkami.
Nad lewym uchem widniała płytka rana.
Gdy zapytałam, jak do tego doszło, dotknęła tego miejsca.
— Babcia szarpnęła, gdy płakałam.
Zamknęłam oczy.
— Ciocia Lauren pomagała?
Emma pokręciła głową.
— Ciocia Lauren powiedziała, że muszę powiedzieć prawdę.
— Jaką prawdę?
— Że wzięłam błyszczącą bransoletkę.
— Wzięłaś ją?
— Nie.
Jej dolna warga zadrżała.
— Chciałam tylko swojego królika.
Owinęłam ją w ręcznik i trzymałam na rękach, aż przestała płakać.
Później, gdy zasnęła, zadzwoniłam do Garricka.
Był na konferencji budowlanej w Milwaukee i miał wrócić następnego ranka.
Odebrał po drugim sygnale.
— Cześć, właśnie przeczytałem wiadomości od mamy.
W jego tonie było więcej irytacji niż niepokoju.
— Co się stało?
— Twoja matka ogoliła Emmie głowę.
Zapadła cisza.
Potem westchnął.
— Mama mówiła, że tylko podcięli jej włosy, bo nie chciała przyznać się do tego, co zrobiła.
— Ogolili ją do samej skóry.
Znowu cisza.
— Gdzie jesteś?
— W hotelu.
— Zabraliście Emmę z mieszkania?
— Tak.
— Nie omawiając tego ze mną?
Spojrzałam na śpiącą córkę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






