Spojrzałem na nią zaskoczony. „Żadnych balonów? Żadnych gier? Żadnych przyjaciół ze szkoły?”
Wspięła się na krzesło obok mnie i oparła głowę o moje ramię. „Chcę tylko, żebyśmy spędzili jeden dzień razem, relaksując się”.
„Tylko my dwoje?”
Skinęła głową. „Żadnej pracy, żadnej szkoły i nigdzie się nie spiesz”.
Jej odpowiedź powiedziała mi coś, czego wcześniej nie do końca zauważyłem — jak mało czasu spędzaliśmy ze sobą, niespiesznie i bez zerkania na zegarek.
Poszukałem więc w internecie i znalazłem ośrodek wypoczynkowy tuż za miastem, który sprzedawał całodniowe karnety na basen. To było więcej, niż normalnie wydałbym na wyjazd z nią, ale udało mi się trochę odłożyć po spłacie ostatniej raty kredytu hipotecznego. Zarezerwowałem dwa leżaki nad wodą.
Kiedy Hallie zobaczyła zdjęcia, tak się podekscytowała, że biegała po salonie, udając, że pływa w powietrzu. Potem zapytała, czy możemy dostać pasujące stroje kąpielowe.
„Dlaczego muszą do siebie pasować?” – zapytałem.
„Żeby każdy wiedział, że jesteśmy jedną drużyną”.
Zamówiliśmy dwa ciemnozielone kostiumy z wyszytymi małymi białymi kwiatkami. Jej kostium miał falbanki na ramionach. Mój miał wysoki dekolt i krótką spódniczkę zakrywającą większość ud.
Trzy kartony soku
Rano w dniu swoich urodzin obudziła mnie przed szóstą, oznajmiając już, że sama spakowała naszą torbę. W środku: dwa ręczniki, krem do opalania, jej okulary do pływania, mała plastikowa syrenka i trzy kartoniki soku.
„Dlaczego trzy?” – zapytałem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






