Jej głos pozostał idealnie spokojny.
Zbyt spokojnie.

To przeraziło mnie bardziej, niż jakakolwiek panika.
Już stałem.
„Co tu jest napisane?”
„Osiemdziesiąt dwa.”
Spojrzała ponownie.
„I spada.”
Dwie strzałki skierowane w dół.
Takich, których nigdy nie ignorowałem.
Wtedy rozległ się dźwięk alarmu.
Brzęczyk.
Wszyscy pasażerowie wokół nas spojrzeli w górę.
Kobieta obok Allison podskoczyła.
„Co to do cholery jest?”
„Mój glukometr” – odpowiedziała cicho Allison.
Natychmiast sięgnąłem po sok jabłkowy.
“Drink.”
Wsunęła słomkę do ust i wzięła długi łyk.
“Dobry.”
„Pij dalej.”
Zanim zdążyłem skończyć mówić, w kierunku naszego rzędu pospieszyła stewardesa.
Stewardesa natychmiast uklękła obok Allison.
Cześć, Allison.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






