Miesiąc później zadzwoniła.
Wycieczka została zatwierdzona.
Nie powiedzieliśmy Mike’owi, dopóki nie otrzymaliśmy biletów, ponieważ nadzieja stała się czymś, co Stella i ja traktowaliśmy ostrożnie. Widzieliśmy, jak plany znikały po jednym nieudanym skanowaniu.
Gdy w końcu mu pokazaliśmy, przeczytał cel podróży dwa razy.
Potem wyszeptał: „Wszyscy trzej?”
Wycieczka została zatwierdzona.
„Wszystkie trzy” – powiedziała Stella.
Przytulił bilety do piersi.
W ten sposób dotarliśmy do miejsca 12A.
***
Mike siedział przy oknie. Stella siedziała pośrodku. Szedłem przejściem i udawałem, że nie widzę, jak często sprawdzała jego kolor.
Przytulił bilety do piersi.
Stewardesa o imieniu Dana przyniosła mu sok jabłkowy w plastikowym kubku.
„Czy piloci naprawdę mówią ‘roger’?” – zapytał Mike.
“Czasami.”
„Czy mają klucze?”
„Zapytam” – powiedziała.
„Czy samoloty mogą się zmęczyć?”
Dana spojrzała na mnie, zanim odpowiedziała. „Nie, skoro wiedzą, dokąd zmierzają”.
Mike się uśmiechnął.
„Czy piloci naprawdę mówią „roger”?”
Wtedy z głośników rozległ się głos kapitana.
„Panie i panowie, tu kapitan Harris. Lecimy na wysokości trzydziestu pięciu tysięcy stóp i spodziewamy się spokojnego lotu do Los Angeles”.
Mike wyglądał na rozczarowanego.
„Nie powiedział ‘roger’.”
Kapitan kontynuował: „Dziś mamy też wyjątkowego gościa. Mike, na miejscu 12A, mam nadzieję, że jak dotąd podoba ci się podróż”.
„Dziś mamy z nami także gościa specjalnego”.
Mój syn zamarł ze słomką w ustach.
Pasażerowie zwrócili się w naszą stronę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






