„Eve i Ella urodziły się bliźnięta o godzinie 21:00 19 grudnia 2017 roku. Byliśmy bardzo szczęśliwi i przepełnieni radością. Obie urodziły się w 37. tygodniu i 2. dniu ciąży, co jest wspaniałe, biorąc pod uwagę, że bliźnięta często rodzą się przedwcześnie. Pierwsze dni w szpitalu były trudne i przytłaczające. Miały żółtaczkę i musiały być umieszczone pod lampami, aby pomóc w jej rozwiązaniu. Myśleliśmy, że to trudna sytuacja, ale nie zdawaliśmy sobie sprawy, co nas czeka. Po trzech długich dniach zabraliśmy je do domu.

Wow, przez pierwsze kilka dni było tego sporo. Nie zdawałam sobie sprawy, jak trudno jest opiekować się nowonarodzonymi bliźniakami! Brak snu, ciągłe karmienie, zmienianie pieluch i całodobowa opieka. Teraz zdaję sobie sprawę, jaki to był łatwy czas i nie miałam pojęcia, jak szybko wszystko się zmieni.

Dziesiątego dnia mała Eve przestała jeść i była bardzo ospała. Pojechaliśmy z nią do szpitala, nie zdając sobie sprawy, że nie wróci do domu. Nie wróci do domu tego dnia, tygodnia, a nawet miesiąca. W Sylwestra mój mąż przywiózł Eve na izbę przyjęć, gdzie jej funkcje życiowe szybko zaczęły się pogarszać, a cera bladła. To był moment, który odmienił życie mojego męża, gdy patrzył, jak nasza 10-dniowa córeczka walczy o życie. Równie bolesne było obserwowanie, jak lekarze zabierają ją na oddział intensywnej terapii, gdzie nie zobaczymy jej przez kilka godzin. Mój mąż i ja byliśmy zdruzgotani i przerażeni. Nie mieliśmy pojęcia, co dolega małej Eve. Początkowo myślałam, że to tylko wirus, więc byłam kompletnie oszołomiona. Nie wiedzieliśmy, co sobie powiedzieć, a ja wciąż dochodziłam do siebie po cesarskim cięciu. To było ogromne poczucie bezradności, zmartwienia, nieprzespanych nocy, braku jedzenia i ciągłego płaczu. Już pierwszej nocy Ewy w szpitalu lekarze podejrzewali zapalenie opon mózgowych i zaczęli podawać jej antybiotyki. Nie zdawaliśmy sobie sprawy, że byli w błędzie. Ale przynajmniej wiedzieliśmy, że jest w dobrym stanie i że jest pod dobrą opieką.

Moja kochająca siostra natychmiast pojechała dwie godziny do mojego domu, żebym mogła zejść i zobaczyć moją małą Eve. Byłam zszokowana i załamana, kiedy ją zobaczyłam – była taka krucha. Jęczała z bólu, a jej oczy były zapadnięte. Nigdy nie zapomnę dźwięku jej przeraźliwego jęku, bo tak bardzo cierpiała. Natychmiast się załamałam i rozpłakałam się głośno. Jej wspaniała pielęgniarka szybko podeszła i objęła mnie z miłością. Ona również zaczęła płakać. Tej nocy położyłam się obok niej. Powiedziała: „Będę cię trzymać i płakać razem z tobą”. I tak zrobiła. Byłam smutna, kiedy skończyła się jej zmiana. Nie widziałam jej już przez resztę czasu, kiedy Eve była w szpitalu. Zawsze chciałam ją znowu zobaczyć i podziękować jej za wsparcie w najgorszym momencie mojego życia.
W Nowy Rok 2018 chirurdzy przeprowadzili pilną operację eksploracyjną jej brzucha. Odkryli, że to skręt jelita, czyli pętla jelita skręcająca się wokół siebie i krezki, która ją podtrzymuje. Powoduje to niedrożność jelit. Chirurg usunął tę część jelita i zapewnił jej worek stomijny. Po wyjściu z operacji była podłączona do aparatury podtrzymującej życie przez 11 okropnych dni. Gdy tylko wnieśli ją na salę, nastąpiło zatrzymanie akcji serca. Wszystko działo się tak szybko, że nie wiedziałam, co się właściwie dzieje. Byłam zdezorientowana. Nie miałam pojęcia, że doszło do zatrzymania akcji serca. Wbiegli tak wielu lekarzy. Odsłonili zasłonę, że nie mogłam jej zobaczyć. Słyszałam tylko lekarza krzyczącego „szybko podaj leki, podaj je teraz! Nadal nie jest stabilna!”. Za zasłoną pojawił się inny lekarz i próbował wyjaśnić, że próbują ustabilizować stan Eve.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






