REKLAMA

Mała dziewczynka rzuciła się mojemu mężowi na szyję i zawołała „Tato”. On nie zaprzeczył — tylko wyszeptał jej imię

REKLAMA
Mała dziewczynka rzuciła się mojemu mężowi na szyję i zawołała „Tato”. On nie zaprzeczył — tylko wyszeptał jej imię
REKLAMA

Podał.

Agata zgodziła się spotkać dwa dni później.

Wybrałyśmy kawiarnię przy parku.

Nie przyszła z Hanią.

Doceniłam.

Była niższa, niż zapamiętałam z restauracji.

Miała delikatne piegi i ręce kobiety, która pracuje fizycznie. Później dowiedziałam się, że prowadzi małą pracownię cukierniczą.

Usiadła naprzeciwko mnie.

— Nie wiem, od czego zacząć.

— Od tego, czego Paweł mógł mi nie powiedzieć.

Wzięła oddech.

— Nie chcę pani męża.

— Dobrze.

— Nie mówię tego złośliwie.

— Wiem.

— Nie mieliśmy romansu przez te sześć lat.

— Wierzę.

Zaskoczyła się.

— Paweł powiedział?

— Jego zachowanie pasuje bardziej do ojca niż kochanka.

Agata spojrzała na kawę.

— Tak.

— Dlaczego nie powiedziała mi pani sama?

— Myślałam o tym.

— I?

— Paweł prosił.

— Przez sześć lat.

— Nie od razu.

— Co znaczy?

— Na początku sama nie chciałam pani znać. Byłam zła. On wrócił do żony, ja zostałam w ciąży. To brzmi banalnie, ale tak było.

— Potem?

— Potem zobaczyłam, że jest dobrym ojcem dla Hani.

To zdanie ugodziło mnie dziwnie.

Dobrym ojcem.

Tylko nieuczciwym mężem.

Te rzeczy mogły istnieć jednocześnie.

— Jak często się widywali?

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA