REKLAMA

Mała dziewczynka rzuciła się mojemu mężowi na szyję i zawołała „Tato”. On nie zaprzeczył — tylko wyszeptał jej imię

REKLAMA
Mała dziewczynka rzuciła się mojemu mężowi na szyję i zawołała „Tato”. On nie zaprzeczył — tylko wyszeptał jej imię
REKLAMA

Agata zawahała się.

— Od dziewięciu miesięcy.

— Wiem.

— Paweł nie chciał, żeby to się stało tak.

— A jak chciał?

— Stopniowo.

Zaśmiałam się.

— „Stopniowo” to jego ulubione słowo.

— Powiedział, że najpierw powie pani. Potem spotkacie się ze mną. Potem—

— A potem minie kolejne sześć lat.

Agata nie zaprzeczyła.

Wyjęła telefon.

— Chcę pani coś pokazać.

Zdjęcie.

Hania miała może trzy lata.

Siedziała Pawełowi na ramionach.

Oboje byli cali w pianie na jakimś rodzinnym pikniku.

Drugie zdjęcie.

Pięć lat.

Paweł przy torcie.

Trzecie.

Pierwszy dzień szkoły.

Paweł stał kilka metrów od wejścia.

Nie obok Agaty.

Ale był.

— Ma ich dużo — powiedziała.

— Po co mi pani pokazuje?

— Żeby pani wiedziała, że to nie była tylko kasa.

Spojrzałam na nią.

— Nie sądziłam, że była.

— I żeby pani nie uwierzyła, jeśli ktoś powie, że go zmuszałam.

— Irena tak mówi?

Agata zacisnęła usta.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA