REKLAMA

Mała dziewczynka rzuciła się mojemu mężowi na szyję i zawołała „Tato”. On nie zaprzeczył — tylko wyszeptał jej imię

REKLAMA
Mała dziewczynka rzuciła się mojemu mężowi na szyję i zawołała „Tato”. On nie zaprzeczył — tylko wyszeptał jej imię
REKLAMA

Patrzył na dłonie.

— Hania myśli, że ty jej nie lubisz.

Zabolało.

— Nie zna mnie.

— Dzieci tak mają.

— Powiedziałeś jej coś?

— Że jesteś wściekła na tatę, nie na nią.

Spojrzałam na syna.

— Dobrze powiedziałeś.

— Mamo?

— Tak?

— Jak się rozwiedziecie, będę mógł dalej widywać Hanię?

To było pytanie, którego nie spodziewałam się tak szybko.

— Oczywiście.

— Serio?

— Jest twoją siostrą.

Odprężył się.

— Myślałem, że będziesz chciała, żebym zerwał kontakt.

— Dlaczego?

— Bo wszystko ci przypomina.

Przez chwilę nie wiedziałam, co powiedzieć.

— To nie twoje zadanie usuwać z mojego życia rzeczy, które bolą.

Skinął głową.

— Tata czasem tak mówił.

— Co?

— Że jak już ci powie, pewnie będziemy musieli z Hanią przestać się spotykać na jakiś czas, żeby ci „dać przestrzeń”.

Zacisnęłam szczękę.

Paweł planował nawet moją reakcję.

Jeszcze zanim ją miałam.

Po tygodniu wróciłam do naszego domu.

Nie żeby się pogodzić.

Po rzeczy.

Paweł tam był.

Na stole leżał segregator.

— Wszystko — powiedział.

— Co?

— Wyciągi. Przelewy. Dokumenty dotyczące Hani. Moje uznanie ojcostwa. Ubezpieczenie. Wszystko, co znalazłem.

Usiadłam.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA