Przeglądaliśmy przez trzy godziny.
Było źle.
Ale nie tak źle, jak mogło być.
Nie miał drugiego mieszkania.
Nie finansował Agacie luksusowego życia.
Nie przepisał potajemnie majątku.
Większość pieniędzy rzeczywiście pochodziła z jego premii i dodatkowych zleceń.
Ale około osiemdziesięciu sześciu tysięcy przez sześć lat wyszło ze środków, które uważałam za wspólne oszczędności.
Nie chodziło nawet o kwotę.
Gdyby powiedział:
„Mam dziecko. Muszę je utrzymywać. To będzie kosztować dwa tysiące miesięcznie”,
wściekłabym się.
Płakałabym.
Być może odeszłabym.
Ale nigdy nie powiedziałabym:
„Nie płać na własną córkę.”
On jednak wolał stworzyć system.
Przelewy do matki.
Wypłaty gotówki.
Premie na osobne konto.
Zmyślone wydatki Ireny.
Cała księgowość sekretu.
— Czy Agata wiedziała, że ukrywasz przelewy przede mną?
— Wiedziała, że nie wiesz o Hani.
— To nie to samo.
— Nie znała szczegółów.
— Dobrze.
Przeglądałam dalej.
Na jednej z kartek znalazłam kopię rachunku za hotel rodzinny w Karpaczu.
Weekend.
Paweł.
Agata.
Hania.
Dwa lata wcześniej.
— Co to?
Pobladł.
— Wyjazd.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






