Zjechałam na parking przy stacji benzynowej.
Wyłączyłam silnik.
Kuba siedział obok, pochylony, z kapturem narzuconym na głowę.
Miał szesnaście lat.
Jeszcze rano kłóciliśmy się, bo zostawił talerz po śniadaniu w swoim pokoju.
Teraz nagle wyglądał na starszego.
— Od kiedy wiesz?
Milczał.
— Kuba.
— Dziewięć miesięcy.
Zamknęłam oczy.
Dziewięć miesięcy.
Dziewięć miesięcy wspólnych kolacji.
Boże Narodzenie.
Wielkanoc.
Moje urodziny.
Nasza osiemnasta rocznica ślubu.
Dziewięć miesięcy, podczas których mój własny syn patrzył na mnie codziennie i wiedział, że jego ojciec ma drugie dziecko.
— Jak się dowiedziałeś?
— Przypadkiem.
— Jak?
— W listopadzie tata powiedział, że jedzie na spotkanie z klientem. Ja byłem z Maćkiem we Wrocławiu. Poszliśmy do galerii, potem na Rynek.
Zacisnął dłonie.
— Zobaczyłem tatę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





